Jestem matką okrutną.


Matką być / niedziela, 12 września, 2021

Ostatnio przy wielu okazjach wspominam, że przyszło nam żyć w bardzo dziwnych czasach, chociaż słowo „dziwne” wydaje się być mocnym niedopowiedzeniem, bo spokojnie można by rzec, że czasy są porąbane i ja przy tym określeniu zostanę, ale chyba przyszła pora żeby się do czegoś przyznać… Otóż jestem okrutną matką! Chyba.

Nie rozgryzłam jeszcze do końca z czego to wszystko wynika, chociaż swoje wnioski już mam, że ludzie tak bardzo fascynują się życiem innych i doszukują się błędów, potknięć i uchybień, by bez sekundy zwłoki, w trybie super pilnym te błędy wytknąć. To dotyczy wielu różnych sfer życia, ale w świecie matek jest to nadzwyczaj zauważalne. Rzucisz gdzieś w luźniej rozmowie, że koniec wakacji, że zaczyna się szkoła i że fajnie, super nawet i nie spodziewasz się jakimi spojrzeniami, jakimi tekstami możesz zostać poczęstowana, bo niby, że jak to tak-DZIECKO MI W DOMU PRZESZKADZA? Yyyyy, nooooooo, yyyyy…. Można się zdziwić, można też uśmiać co? Okrutna matka cieszy się, że dziecko wraca po wakacjach do szkoły, jest zadowolona z powrotu rutyny i obowiązku, szalona matka, która tak się nad dzieckiem znęca! Kurde, jakież biedne musi być to dziecko z taką wredną matką! Pomocy! Cóż, na mnie to nie działa, bo już swoje wiem i nie czuję się winna z powodu tej mojej radości gdyby ktoś pytał.

Słyszeliście kiedyś o tym, że dziecko w wieku nastoletnim jeździ do szkoły autobusem? Zakładam, że większość o takim zjawisku słyszała, mniemam, że spora część nawet tego doświadczyła, ale okazuje się, że niektórym to się jednak w głowie nie mieści. Nie wiem czy wynika to z ignorancji czy z małej pojemności głowy, ale cholera i tak bywa. Jak można tak bezkarnie przystosowywać nastolatka do życia? Jak można pozwalać poznawać świat, uczyć się funkcjonowania w świecie i sprawnego poruszania się po nim? Czyżbym musiała rzucić pracę, żeby szanowną nastolatkę codziennie dowieźć na i odebrać po zajęciach? Być może. Czy fakt, że nie mam prawa jazdy jakoś mnie usprawiedliwia? Nie wiem, ale w sumie mogę zapytać i założę się, że ktoś zna odpowiedź i nie omieszka mnie poinformować, że można skorzystać z taksówki! Chyba jednak nie zaryzykuję i nie zapytam, bo na końcu może się okazać, że konieczne będzie wynajęcie limuzyny, wraz z szoferem, bo dobra matka by o to zadbała. Czasem sobie myślę, że powinnam iść do kąta i przemyśleć swoje okrutne i niewychowawcze postępowanie! HAHAHAHAHA.

Gdzie są te czasy, że dziecko z kluczem na szyi wracało po szkole do domu i nikt w tym nie widział nic dziwnego? W obecnych czasach trwa jakiś dziwny wyścig, chociaż do dziś nie wiem co można w nim wygrać. Dziecko to mały człowiek, nastolatek to młody człowiek, który w miarę swoich możliwości musi poznawać otaczający go świat. Ja wiem, że za swoje dziecko życia nie przeżyję i takiej wiedzy życzę tym, które jeszcze mają wątpliwości. Ja tymczasem wstanę i zagonię swoje dziecię do sprzątania jej własnego pokoju i żeby była jasność-też nie będę miała nawet najmniejszych wyrzutów sumienia, ale cóż… jestem Zołzą!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *