Prawdopodobnie, być może…


Ogólne / sobota, 19 czerwca, 2021

Z założenia ten blog nie miał być miejscem na narzekanie, bo chociaż jest swego rodzaju pamiętnikiem, a narzekanie jest, jakby nie patrzeć, elementem naszego życia, to ja nie zwykłam narzekać na rzeczy na które nie mam wpływu, bo i po co? Niczego to nie zmieni, a nerw jednak będzie, ale dziś to się zmieni, bo chociaż wpływu nie mam to czuję, że mnie w końcu szlag jasny może trafić.

Jestem optymistką, nie wiem czy z natury, czy ten optymizm jednak z biegiem czasu nabyłam, ale prawda jest taka, że w ostatnim czasie, przez miłościwie nam panującą koronę i wszystko z tym związane mój optymizm ustąpił miejsca realizmowi, bo nawet najwytrwalszy zawodnik w końcu zwątpi. Nie jestem miłośniczką wielkich, dalekosiężnych planów, o czym wiele razy wspominałam, ale lubię wiedzieć, lubię coś zaplanować i lubię decydować o sobie, uwielbiam świadomość, że jak chcę to mogę i mało co może mnie powstrzymać, szanuję stabilizację, poczucie bezpieczeństwa i świadomość tego co będzie jutro, a cholera nie da rady. Tak, wiem, że nie jestem jedyna i nikomu w tej sytuacji nie jest łatwo, wiem i rozumiem jak cholera.

Otaczające nas zawirowania spowodowały, że ja już boję się z czegokolwiek cieszyć, bo już kilka razy mi się zdarzyło, a potem był żal i chociaż mogłabym to określić dosadniej to jednak staram się powstrzymać. Nie raz już pokrzyżowano mi plany i wzięłam to na klatę, bo w końcu jestem twarda, ale do jasnej cholery ile razy można? Czy to test jakiś test? Czy jak go jednak zdam to gdzieś na końcu czeka mnie jakaś nagroda? Nie wiem, ale jestem skłonna zaryzykować i sprawdzić, bo może jednak.

Nieustannie nachodzi mnie myśl, czy nasze życie jeszcze kiedyś wróci do względnej normy? Czy jeszcze będzie jak było? Chociaż dla mnie normalność powoli staje się odległym wspomnieniem, a teraźniejszość dominuje myśl co, kiedy i z której strony wyskoczy i jak duży wpływ wywrze na moje życie i najważniejsze-pojedzie Magda na urlop czy nie pojedzie? Bilety są, walizka stoi, wystarczy wrzucić trochę gratów i jestem gotowa, oczami wyobraźni już to widzę, tyle że brakuje mi zielonego światła i to dosłownie. Czekam, ale uprzedzam, że nie jestem specjalnie cierpliwa i tu chyba właśnie jest najlepszy moment aby do głosu znów dopuścić optymizm i powoli go dopuszczam, oby tylko mnie nie zawiódł.

PS. Są przecieki, że będzie zielone światło, optymizm się budzi ze snu, boję się cieszyć ale nie do końca nad tym panuję. Niecierpliwie czekam i jakby co jestem gotowa i przybywam.

2 Replies to “Prawdopodobnie, być może…”

  1. Ja już tracę cierpliwość. Zawsze miałam zaplanowane wszystko na daleko do przodu. Teraz już dostaję szału, choć długo byłam cierpliwa. Optymistką jestem od zawsze, zmieniać plany potrafię w sekundzie i plan b i c pojawia się w mojej głowie natychmiast…. Ale brakuje mi już sił, bo zmęczenie fizyczne jest dobijane psychicznym…..
    Nie jest łatwo, a właściwie zaczyna być bardzo ciężko….
    Siły nam życzę 🌹🥀🌷

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *