Nowa ja, czyli jak to się zaczęło.


Zołza się odchudza. / niedziela, 31 stycznia, 2021

Niedawno na blogu pojawił się wpis, który z założenia miał być tylko jednorazową akcją-taka wena. Poczułam jednak pewien niedosyt i potrzebę aby ten temat rozwinąć. Nie wiem dlaczego akurat teraz, ale skoro potrzeba już jest to, jak przystało na egoistkę, powinnam ją jednak zaspokoić.

W poprzednim wpisie wspominałam, że nie jest to pierwsza akcja-odchudzanie w moim życiu, bo faktycznie nie jest. Były już zrywy, zdarzały się nawet ładne efekty, ale zabrakło sił i zaparcia, zabrakło też mądrości aby te efekty utrzymać. Poległam na tym polu już parokrotnie dlatego tym razem niekoniecznie chciałam mówić o tym głośno. Dziś poczułam, że Pamiętnik Zołzy jednak zobowiązuje, dlatego ten wątek musiał się pojawić. I oto jest.

Zmiany zwykle są trudne, ale ja lubię zmiany, chociaż mam pewne warunki i zdecydowanie najważniejszym z nich jest fakt, że tej zmiany muszę chcieć ja sama. Obserwowałam i obserwuję wiele osób, które wkroczyły na drogę odchudzania, kibicuję im szczerze i szalenie podziwiam za samozaparcie i efekty jakie osiągają. Czasem pojawiało się ukłucie i myśl, że też bym tak chciała, ale zaraz mijało, bo chcieć- a zrobić to zupełnie inne kwestie. Z motywacją u mnie sprawa wcale nie jest taka oczywista, bo chociaż potrafię docenić czyjąś ciężką pracę to w najmniejszym stopniu mnie to nie motywuje, nie pojawia się myśl, że oni mogą to ja też. Oni to oni a ja to ja, bo to właśnie ja zawsze stałam sobie na drodze.

Nastąpił pewien przełom w postaci przyciasnych jeansów, które i tak już były większe niż powinny. Miałam na co zrzucić winę-lockdown i dłuższe zwolnienie lekarskie, ale wiadomo jak jest- winny zawsze się znajdzie i na pewno to nie będę ja. A jednak. Uciskające spodnie to był przysłowiowy gwóźdź do trumny, bo faktem jest, że od dłuższego czasu nie czułam się ze sobą dobrze. Zauważałam te różnice, nie tylko estetyczne, ale przede wszystkim te w samopoczuciu. Szybciej się męczyłam, czułam się spuchnięta i ociężała a wagi bałam się jak ognia, omijałam ją szerokim łukiem i udawałam, że wcale nie stoi w tym rogu, w którym stoi od zawsze. I znów-jakby to ona była wszystkiemu winna. Miałam nadwagę i chociaż nigdy nie przekroczyłam jej progu w stronę otyłości to przyznaję, że mnie to przerażało. Teraz się przyznaję, bo wcześniej nie mogłam, nie chciałam-co za różnica- zwyczajnie udawałam, że problemu nie ma. A był.

Nie wiem co się tak na prawdę zmieniło, nie potrafię tego ocenić, ale to czego jestem pewna to fakt, że w większe spodnie nie miałam zamiaru inwestować, o nie, dlatego pewnego popołudnia, siedząc na tyłku z kawą i przeglądając internet trafiłam na artykuł dotyczący dolegliwości, z którą borykam się od lat. Przeczytałam, przeanalizowałam, wstałam aby sprawdzić zawartość lodówki i podjęłam jedyną i słuszną decyzję-OD JUTRA. I tak uczyniłam, bez wymówek, nawet bez żalu, że z wielu rzeczy muszę zrezygnować, tym razem coś pękło a ja byłam gotowa i podjęłam decyzję, bo chciałam, ja chciałam.

Przegląd lodówki i decyzja to jedno, ale dzięki poprzednim błędom tym razem byłam już nieco mądrzejsza i wiedziałam, że zmiany muszą zajść przede wszystkim w głowie i dziś mi się wydaje, że był to tak naprawdę pierwszy raz kiedy ta decyzja padła z właściwych dla mnie pobudek, jedyna słuszna i tak bardzo świadoma. Ustalone priorytety, porządek w głowie i zdobywana świeżo wiedza na ten temat, pozwoliły mi w końcu ruszyć z miejsca i iść przed siebie do teraz.

Nie jestem ekspertem ani nikim w tym rodzaju i tak teraz myślę, że właśnie od tego powinnam zacząć tą opowieść. Jestem laikiem w temacie, ale uczę się na własny użytek od mądrzejszych od siebie i z tej wiedzy korzystam już od prawie roku. Zdecydowałam się na ten wpis z czysto egoistycznych pobudek, bo wychodząc ze strefy komfortu daję sobie znać, że tym razem odwrotu nie będzie i bardzo mocno się tego trzymam i może znajdzie się ktoś kto w tą podróż odchudzającą ruszy razem ze mną. Zapraszam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *