Bycie matką nastolatki czasem mnie przerasta.


Matką być / sobota, 16 stycznia, 2021

Chyba żadnej matce nie jest łatwo przyznać, że jakikolwiek element macierzyństwa ją przerasta. My matki mamy to do siebie, że zawsze chcemy być w tej roli najlepsze, no zgodzę się, że nic dziwnego w tym nie ma, ale prawda jest taka, że doskonałe nie jesteśmy, chociaż niełatwo się do tego przyznać, ja się przyznaję, cholera, czasem bycie mamą nastolatki daje mi popalić.

Nie twierdziłam, że będzie łatwo, uważałam, że mogę spodziewać się wszystkiego i słusznie, ale mogłam przy okazji przewidzieć, że na mnie to wpłynie inaczej niż się spodziewałam. Raczkuję w tym temacie, moja córka dorasta a ja razem z nią i są takie dni, kiedy trafi mi się dobre słoneczne światło, a ja siedząc przy oknie z lusterkiem gorliwie szukam pierwszych oznak siwizny i nie bez dumy obwieszczam, że jeszcze nie ma ani jednego, ale zakładam, że ten stan rzeczy może się szybko zmienić.

Nie żeby było źle, bo absolutnie nie jest, ale są takie dni kiedy tęsknię za swoją małą i słodką dziewczynką, która nie miała jeszcze wyrobionego gustu oraz radykalnych poglądów w wielu sprawach, a prawda jest taka, że mam czego chciałam. Od zawsze uczyłam ją, że powinna być asertywna i mieć swoje własne zdanie i ma, jak cholera ma! Powinnam być dumna i jestem, chociaż czasem szok bierze górę nad dumą, ale na szczęście nie na długo.

Gdyby ktoś jeszcze jakiś czas temu powiedział mi, że zwykła wizyta u fryzjera może przybliżyć mnie do ataku serca to bym go wyśmiała, wtedy bym wyśmiała, bo teraz to boję się wizyty u fryzjera jak ognia. W chwili obecnej nawet cieszę się, że zakłady fryzjerskie zostały zamknięte, bo wiem, że przez chwilę mam spokój, jej włosy mają czas żeby odrosnąć (ku jej niezadowoleniu zresztą), a ja wciąż mogę mieć nadzieję, że jednak jej się odmieni i spodoba coś innego, coś co mi mniej zepsuje nerwy. Czy jestem naiwna? Pewnie trochę tak, ale kto mi zabroni marzyć? Wizytę odchorowałam-przez następne trzy dni. Czego się nauczyłam? Że moja córeczka jest odważna, jak cholera odważna i uparta dużo bardziej niż mi się wydawało. Muszę jednak przyznać, że jestem z siebie dumna, bo pomimo, że serce bolało to pozwoliłam jej podjąć własną decyzję i ponieść ewentualne konsekwencje. W końcu nikt nie mówił, że będzie łatwo prawda? A szkoda.

W stwierdzeniu, że nastoletni wiek mojej córki mnie przerasta jest nieco przesady. Bywam w szoku, bywam przerażona, ale prawda jest taka, że biorę to na klatę, bo ja miałabym się poddać? Odkąd miałam naście lat minęło już trochę czasu, ale coś tam jeszcze pamiętam i szczerze mówiąc właśnie to mnie najbardziej przeraża, a szczególnie świadomość, że to dopiero początek i że jeszcze mogę zatęsknić za czasami kiedy największą moją bolączką był bałagan w pokoju, chociaż nie, burdel to bardziej adekwatne określenie, szalona fryzura czy ciągle obrażona mina, czuję, że za tym zatęsknię… Ale nie ma co uprzedzać faktów prawda?

Jestem twarda i się nie dam! Codziennie to sobie powtarzałam i już nawet coraz bardziej w to wierzyłam i nadszedł kolejny lockdown, co średnio napawa optymizmem. Każdy kto ma w domu nastolatka zapewne doskonale zrozumie co mam na myśli. Brak codziennej rutyny, kontakty z rówieśnikami na żywo ograniczone do takiego minimum, że można powiedzieć, że żadne, brak możliwości aby młodemu człowiekowi zapewnić niezliczoną ilość rozrywek nie ułatwia niczego. Nie zastąpię jej całego świata i prawdę mówiąc wcale bym nie chciała aby jej życie kręciło się tylko wokół mnie, ale w obecnej sytuacji niestety tak się zdarza i nie jest to łatwe dla nikogo. Niech moc będzie ze mną i wszystkimi innymi rodzicami.

Na swoim rodzicielskim koncie znajdzie się trochę błędów i porażek, wiadomo, ale jest też kilka sukcesów, a ostatni to porządek w pokoju, bez mojego przypominania, upominania, gderania i nawet grożenia. Bez nacisków i przymusów, bez wywierania presji, po prostu wzięła i sprząta, a ja celebruję ten sukces i chociaż czasem zastanawiam się czy to faktycznie ja a nie na przykład efekt znudzenia bałaganem, albo nadmiernej ostatnio ilości czasu, cieszę się mimo wszystko, bo nie wiem jak długo to jeszcze potrwa 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *