Czas na nowe.


Ogólne / sobota, 2 stycznia, 2021

Jest! Jest! Stało się! Skończył się (nie)miłościwie nam panujący rok 2020 i przyszedł wyczekiwany kolejny ten dwudziesty pierwszy, a ja? Ja muszę przyznać, że jeszcze nigdy tak nie czekałam :).

Ja, od jakiegoś czasu przeciwniczka własnych postanowień noworocznych i tym podobnych często mało wykonalnych zobowiązań, ja, ta nie przywiązująca wagi do zmiany daty (chociaż nie omija mnie świadomość, że znów jestem rok starsza), właśnie ja, czekałam na Nowy Rok jak na nowe rozdanie, jak na początek czegoś, czego sama jeszcze nie potrafię określić, ale przyznaję, że odczułam pewną ulgę, jakby ciężar minionego roku sobie poszedł, a ja z wielką radością macham mu na pożegnanie, pokazałabym nawet środkowy palec, ale tak troszkę, bo z tego wszystkiego odebrałam także swoje własne lekcje.

Nie będę tęskniła, zaręczam. Ja wolny duch, nienawidząca „musów”, nakazów i zakazów, nauczyłam się nieco pokory, ja nie lubiąca długodystansowych planów za nimi zatęskniłam. Moje życie, tak jak życie wszystkich wokół, wywróciło się do góry nogami, stanęło na głowie i zrobiło salto w tył, ale… Nie jestem tu dziś po to aby narzekać, było minęło i niech nie wraca. Z tego całego zamieszania wyszło też trochę pozytywów, zatrzymałam się i przewartościowałam swoje priorytety, posprzątałam w głowie i na świeżo odkurzonych półkach poustawiałam wszystko od nowa, we właściwej tym razem kolejności. Po raz kolejny w moim życiu przypomniałam sobie, że docenianie najmniejszych rzeczy jest kluczem do szczęścia. Fajerwerki chociaż wyglądają atrakcyjnie, oślepiają i potrafią nieźle poparzyć.

W tym roku, jak i w poprzednich nie będzie wielkich noworocznych postanowień, bo do zmian nie potrzebuję żadnych dat. Udowodniłam sobie, że jeżeli chcę to zrobię, od teraz, od zaraz, więc po co czekać? Nie powiem czego mam zamiar dokonać, bo chyba nie mam w tej chwili tyle odwagi ale mam za to świadomość jak rzeczywistość może wszystko zweryfikować. Idę przed siebie z jeszcze większym przekonaniem, że „co nas nie zabije, to nas wzmocni” i tego się będę trzymać.

W tym Nowym Roku życzę Nam wszystkim wolności, którą poprzedni tak mocno ograniczył, równowagi, którą tak wielu z nas straciło. Optymizmu i wiary, że już będzie tylko lepiej. Bo będzie. Musi.

PS. Spadł śnieg! Niby nic, ale tutaj to jakby coś na kształt cudu. Jest jaśniej i jakoś ogólnie ładniej. Czy to wróżba na Nowy Rok? Nie wierzę we wróżby, ale… może… Kto wie?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *