Drogi Mikołaju, jestem wkurzona!


Ogólne / niedziela, 6 grudnia, 2020

Na wstępie mego listu muszę się do czegoś przyznać, otóż nie wierzyłam w Twoje istnienie odkąd w wieku kilku lat zostałam brutalnie sprowadzona na ziemię i zastanawiałam się po jaką cholerę tego buta 5 grudnia myłam, jednego, żeby pracy zaoszczędzić, ale nie w tym rzecz. Nie wierzyłam, ale w tym roku coś się zmieniło, bo dla nikogo tajemnicą nie jest, że ten rok jest do kitu, miałam dużo więcej czasu na przemyślenia i doszłam do wniosku, że mogłeś mnie pomijać, bo brakowało mi w Ciebie wiary, ale nie, ten rok nie raz mnie już zaskoczył, więc co mi zależało? Uwierzyłam.

Wstałam dziś rano, wcześnie jak zwykle i sprawdziłam wszystko-skarpety na kominku, obie bo zawsze mogłeś się pomylić, prawda? No chyba, że się nigdy nie mylisz to wtedy very sorry. Więc sprawdziłam skarpety na kominku-nic, pod choinką dla pewności, ale też nic, buty przejrzałam, wszystkie które mam-nic. Pomyślałam, że świat poszedł do przodu więc i maile przejrzałam, ale i tu pusto, więc ja się pytam: gdzie mój bilet?! Walizka stoi w pogotowiu, nic tylko wrzucić jakieś ciuchy, Szwajcaria czeka i doczekać się nie może aż na jej ziemi postawię swoją stopę i wytarzam się w śniegu. Plany miałam spore, senne miasteczko, kupa śniegu i ja lepiąca bałwana…. Troszkę mnie w tych marzeniach poniosło, ale chyba sam rozumiesz?

Nie jestem zadowolona, jestem zwyczajnie wkurzona, bo cały rok byłam grzeczna i nie próbuj mi tu wmówić, że było inaczej, bo po pierwsze w obecnie mijającym roku nabroić w sumie nie było kiedy, bo i jak w lockdownie? Po drugie gdybyś chciał mi wmówić, że jednak byłam niegrzeczna to ja poproszę o dowody, ale to by oznaczało, że mnie podglądałeś a to… Oj nie wypada drogi Mikołaju, nie nie. Po trzecie gdyby blokowała Cię miłościwie panująca nam korona, zwana wirusem, to numer rezerwacji mogłeś wysłać mailem, szybciej, taniej i renifery mniej zajechane, same plusy prawda? Jestem bardzo zawiedziona.

Życzę Ci dużo zdrowia i pociechy z reniferów. Jestem obrażona, ale nie mściwa, więc życzę Ci wszystkiego najlepszego. Z zasady każdemu należy się druga szansa więc poczekam do Wigilii, chociaż przyznam, że to nieco późno, bo święta miałam spędzić w innej scenerii, ale ok, niech będzie.

PS. Kolejnej szansy już nie będzie, bo może o tym nie wiesz ale jestem konsekwentna. Przypominam, że walizka czeka, ładna, biała co by pasowała do śniegu, kupiłam nawet buty z futerkiem, które też by się nadały, więc… To jak będzie?

Nie ściskam, bo dystans, nie całuję bo dystans, ale pozdrawiam.

Magda.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *