Bo baba babie wilkiem…


Ogólne / piątek, 11 września, 2020

Kobiety wielokrotnie udowodniły, że mają tę moc. Pokazały, że są silne, twarde i łatwo się nie poddają, że pomimo niezrozumienia i porażek oraz wielu przeciwności losu potrafią osiągnąć zamierzony cel, toczyły wojny o równouprawnienie, niezależność i ogólnie pojętą wolność. Dzięki kobietom jesteśmy tu gdzie jesteśmy i walczymy dalej, ale bynajmniej nie o siebie, a przeciwko sobie.

Nie przesadzę jeżeli już na wstępie zaznaczę, że będzie to wpis pod hasłem: GORZKIE ŻALE, ale muszę, sorry. Lubię pośmigać sobie po social mediach, wiadomo i właśnie to popchnęło mnie do napisania tekstu. Kto bywa w internetach ten zapewne wie, że jest to ogromna skarbnica wiedzy z każdej dziedziny życia i dobrze, bo to wiele ułatwia, ale jak się okazuje bywa i gniazdem żmij. Niestety.

Umówmy się, że nie musimy się zgadzać ze wszystkimi, ba, nawet lubić się nie musimy, ale są pewne granice, których przekraczać się nie powinno. Jak już wspomniałam, lubię pośmigać sobie po social mediach, mam swoje ulubione profile, które stały się dla mnie ważnym elementem mojej popołudniowej kawy. Ja, jako ja też tam istnieję, ale istnieję mało, bo chyba nie jestem typem medialnym, lub tej medialności jeszcze w sobie nie odkryłam, nie wiem, ale dziś nie o tym. Słucham, czytam i wyjść ze zdziwienia nie mogę jak bardzo potrafimy być dla siebie okrutne, z jaką łatwością potrafimy oceniać i krytykować, jak prosto przychodzi nam chęć, by dokopać, dogadać i obrazić, „doradzić” co ta czy tamta powinna, bo w sieci aż roi się od złotych rad, o które w zasadzie nawet nie trzeba prosić. Oczywiście to wszystko w dobrej wierze, bo jakże by inaczej?

Zaglądając na nie jedną grupę dla kobiet szybko przekonywałam się, że nie jest to miejsce dla mnie. Nie czuję potrzeby wystawiania się na ocenę osób, które osądzą mnie po jednym, wyrwanym z kontekstu zdaniu, zasypią „powinnościami” i radami jak żyć, na które ja osobiście mam silną alergię. Wszystkie, wszystko wiedzą najlepiej i są zawsze w pełnej gotowości aby wytknąć najmniejszy błąd, a z prostego pytania rozpętać gówno burzę. Nie jestem specjalnie wrażliwa, ale czy muszę na to patrzeć? No cholera nie muszę.

Pytanie, które wciąż mi chodzi po głowie to: dlaczego? Dlaczego jesteśmy przeciwko sobie, dlaczego na siłę staramy się udowodnić, że jesteśmy lepszymi mamami, paniami domu, żonami, partnerkami itd? Dlaczego, chociaż same pragniemy być akceptowane jednocześnie nie akceptujemy innych, a wszystko co nie mieści się w naszym światopoglądzie od razu uznajemy za złe i nie mające prawa bytu? Każda z nas jest inna i właśnie to jest w nas najciekawsze i najpiękniejsze, jesteśmy żywymi istotami, co innego nas bawi, co innego cieszy, mamy totalnie różne poglądy i potrzeby, a model życia jednej wcale nie musi być tym wymarzonym dla innej i tutaj właśnie pojawia się klucz, czyli szacunek, którego tak często w tym wszystkim brakuje.

Lubię internet, bo pozwala rozwijać pasje, zdobywać wiedzę, tworzyć i rozwijać biznes i ogólnie bardzo trudno się bez niego obejść, ale ma on swoje ciemne strony, które ja wolę obejść. Nie ma osoby, która zgadza się ze wszystkim i wszystko akceptuje i tak, ja też nie ze wszystkim się zgadzam, ale nie zawracam sobie głowy tym aby komuś na siłę swoje racje udowadniać, „bywam” tam gdzie chcę, omijam to co mnie denerwuje, bo zwyczajnie szkoda mi na to czasu.

Szanujmy się drogie panie, bo w kupie powinna być siła a nie gówno burza.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *