Życie bez planu.


Ogólne / sobota, 29 sierpnia, 2020

Idzie jesień. Już powoli nie mam złudzeń, bo wszystkie znaki na niebie i ziemi sugerują jej rychłe przybycie, a wraz z nią pojawia się nostalgia, refleksja i tęsknota za czymś czego nigdy nie lubiłam i robić nie chciałam, ale jak się okazuje sama sobie potrafię spłatać figla.

Kto mnie zna ten doskonale wie, że ja nie lubię żyć pod dyktando i zdecydowanie nie cierpię presji, dlatego nigdy nie planowałam swojego życia od A do Z na długim dystansie. Jestem zorganizowana, bo bez tego moje życie byłoby chaosem, ale gdyby ktoś mnie zapytał gdzie będę za dziesięć lat to nie odpowiem, bo nie wiem. Nie narzucam sobie niczego, bo chociaż wiem czego w przyszłości bym chciała, to nie planuję, bo po pierwsze przez ten szmat czasu mogę zmienić zdanie, a po drugie wiem, że los czasem potrafi z tych planów zadrwić. Lubię w życiu element zaskoczenia, ale tylko ten pozytywny, a nie negatywny jak wtedy kiedy zaplanowałam wakacje w Turcji i przez dziewięć miesięcy oczami wyobraźni widziałam siebie na złocistej plaży, widziałam też siebie zajadającą kebab popychany świeżutkim chlebkiem naan. I co? No nic, bo trzynaście dni przed wylotem, kiedy ja już prawie siedziałam na walizce, padło biuro podróży a wraz z nim czarter, którym miałam lecieć…. Plany poszły w…. no wiadomo w co, w dupę!

Takich przykładów pewnie znalazłabym więcej, ale przecież nie o to chodzi. Robię plany, mniejsze bez większego wyprzedzenia czasowego, bo nie lubię zawodu i zamiast zakładać, że za te x czasu coś muszę ja mówię, że chcę, zrobię być może, w przyszłości, bez wciskania się na siłę w sztywne ramy czasu. Ale teraz coś się zmieniło, a ta dziwna sytuacja na świecie spowodowała, że ja chciałabym coś w końcu zaplanować, a kurde nie mogę! Dziś nie mam pewności co będzie jutro, za tydzień czy miesiąc, nie wiem nawet czy moje dziecko we wrześniu pójdzie do szkoły, chociaż żywię głęboką nadzieję, że tak i na ten dzień, o ironio, mam już szczególny plan-odtańczyć taniec radości, taniec deszczu mogę nawet odstawić, co mi tam, ale wiadomo jak to z tym planowaniem bywa….

Oto mam świetny plan. Plan jest taki żeby nie planować, nie zakładać niczego na pewno, chcieć i dążyć, ale nie wywierać presji, w mniej poważnych sprawach działać spontanicznie, bo to się często dobrze sprawdza, a te poważne sprawy załatwiać na bieżąco, Żyć i poddać się temu co będzie, albo i nie poddać, bo pewna doza kontroli zawsze jest wskazana. Jutro poniedziałek, zaplanowany mam budzik, który ma zadzwonić o 4.00 i kazać mi się ogarnąć i iść do pracy i w głębi ducha czuję, że akurat ten plan wypali….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *