Zmarnowane życie.


(nie)Psychologicznie / sobota, 15 sierpnia, 2020

Uwaga! Dla bardzo zainteresowanych dziś podaję przepis, ale wcale nie będzie smacznie, bo bynajmniej nie będzie to przepis kulinarny, a typowo życiowy. Co robić, lub czego nie robić, jak kto woli aby szybki i łatwy sposób (na własne życzenie zresztą) zmarnować sobie życie. Ciekawi? Zapraszam. Notatek nie musicie robić, bo ten przepis tu zostanie.

Wiele z nas wciąż żyje stereotypami i to właśnie przez ich pryzmat tak łatwo oceniają życie innych, ale stereotypy w dzisiejszych czasach mają coraz mniej wspólnego z rzeczywistością, a i my jesteśmy zupełnie inni niż kiedyś, mamy inne cele, potrzeby, wyznajemy inne wartości. Świat się zmienia, a my razem z nim, ale niestety nie dla wszystkich jest to jasne, dlatego wciąż słyszę pod swoim adresem komentarze w stylu „młodość Ci ucieka”, „tracisz najlepsze lata” i hitowe „marnujesz sobie życie”, co więc takiego destrukcyjnego robię ze swoim życiem? Piję? Zażywam środki zakazane? Nie! Jestem singlem, cóż za zaskoczenie, prawda? Jestem osobą, która nie czuje potrzeby tłumaczyć się ze swoich wyborów, ale w tej chwili chyba mi się troszkę ulało i czuję, że muszę to powiedzieć, po raz nie wiem który, bo inaczej się uduszę.

Co mogę powiedzieć sobie patrząc w lustro? Że mi dobrze, że jestem szczęśliwa, mogłabym nawet powiedzieć, że jestem z siebie dumna, bo jak każdy, ja także przerobiłam w życiu wiele, ale dałam radę, było-minęło, ale mnie nie złamało. Cieszę się tym co mam, rozwijam się, poświęcam sobie tyle czasu ile potrzebuję, inwestuję w siebie, czy to źle? Czy mam poczucie, że jestem gorsza, może niechciana? Nie, absolutnie nie. Jestem świadoma siebie, wiem czego potrzebuję i czego chcę od życia i mam nieodparte wrażenie, że osiągnęłam to tylko dzięki temu, że dałam sobie na to czas, przyjrzałam się sobie, nauczyłam siebie i dużo zrozumiałam i w końcu mam poczucie, że jestem sobą. Nie jestem tym dziwolągiem patrzącym z ukosa na płeć przeciwną, ale to nie oznacza, że rzucę się na szyję każdemu spotkanemu na mojej drodze mężczyźnie, bo nie o to przecież w życiu chodzi prawda?

Gdybym była okrutna to powiedziałabym, że lata temu byłam na najlepszej drodze do tego aby sobie to życie „zmarnować”, tyle że okoliczności wtedy były wprost przeciwne do obecnych, ale nie jestem okrutna i tego nie powiem, bo byłoby to zwyczajne świństwo i brak szacunku, wobec osoby, z którą to życie dzieliłam, bo jak wiadomo kij ma zawsze dwa końce. Jednak wynika z tego jedno, że mając partnera u boku wcale nie byłam bezgranicznie szczęśliwa, więc o co chodzi?

Nie zamykam się na nic i na nikogo, ale wiem, że na siłę się nie da, że trwanie w sztucznie utrzymywanym przy życiu związku, tylko po to żeby w nim być, nie uszczęśliwi ani mnie, ani mojego ewentualnego partnera, po co więc tracić czas? Na wszystko w życiu przychodzi właściwy czas, a ja obecnie mam ten dla siebie i z niego korzystam i nie, nie czuję się z tym źle, nie martwi mnie to w żaden sposób, nie mam z tego powodu kompleksów, nie czuję się gorsza czy wybrakowana. A co będzie dalej? Nie wiem, zobaczymy co życie przyniesie, bo ono też potrafi zdrowo zaskoczyć.

Swoją drogą, czy mężczyzna singiel też na każdym kroku słyszy takie komentarze? Czy w przypadku mężczyzny to jest jednak bardziej hmmm „normalne”? Gdyby tu jakiś był to ja bardzo poproszę o odpowiedź na to nieustannie nurtujące mnie pytanie 🙂

4 Replies to “Zmarnowane życie.”

  1. Hej Magda.
    Długo się decydowałem aby Ci cóś tam napisać w końcu się przemogłem.Jesteś fajną ( ze zdjęć widać ładną ) kobietą to że trafiłaś może nie na tą osobę która nie potrafiła i na pewno Cię skrzywdziła nie jest Twoja winą.Użalanie się nad sobą i krytykanckie podejście do każdego spotkanego faceta nie zaspokoi Twojej potrzeby miłości i akceptacji ze strony przeciwnej ( drugiej ) płci, to prowadzi do zgorzkniałości i niestety źle wpływa na urodę i poczucie własnej wartości.Każda kobieta ( no może są wyjątki ) potrzebuje silnego ramienia dorosłego faceta i zaspokojenia potrzeb emocjonalnych i fizycznych.Daj sobie szansę uśmiechnij się jutro będzie lepiej.Kocham swoją Żonę i wiem że Ona kocha mnie jesteśmy szczęśliwi razem pomimo że jest to moja druga ( ja mówię zawsze ostatnia ) połówka ale dopiero przy niej odkryłem co to jest być z kobietą z jej nastrojami ,humorami ale też i z jej wyrozumiałością i miłością.Życie przed Tobą nie poddawaj się i trzymaj się cieplutko.

    1. Cieszę się, że jednak się przemogłeś i napisałeś. Dziękuję też za komplementy, ale nie wiem skąd wzięło się przekonanie, że użalam się nad sobą, bo wręcz przeciwnie-ja jestem od tego daleka. Ten post był swego rodzaju manifestem, bo chociaż ja się nad sobą nie użalam to z jakiegoś powodu robią to inni. Czy jestem negatywnie nastawiona do mężczyzn? Nie, chociaż muszę szczerze przyznać, że kiedyś przez chwilę tak było, ale to już dawno za mną. To jak aktualnie żyję jest tylko i wyłącznie moim świadomym wyborem, który pozwolił mi dojrzeć i zrozumieć czego chcę. Piszesz, że każda (prawie) kobieta potrzebuje męskiego wsparcia i coś w tym jest, ale ważne żeby był to TEN mężczyzna, a nie ktoś na zabicie samotności (ja jestem sama, ale nigdy nie czuję się samotna). Nie zakładam bycia singielką do końca życia, ale nie szukam na siłę, bo wg mnie to nie ma sensu.
      Bardzo miło mi czytać jak pięknie piszesz o swojej żonie i Waszej relacji i życzę Wam takiej miłości do końca życia.
      PS. Cholera, jestem ostatnią osobą, o której można powiedzieć, że jest zgorzkniała 😉 Pozdrawiam serdecznie. Magda

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *