Kłamać każdy może…?


(nie)Psychologicznie / niedziela, 21 czerwca, 2020

“Niezawodną oznaką prawdy jest prostota i jasność,

Kłamstwo zawsze bywa skomplikowane, wymyślne i wielosłowne.”

                                                                               Lew Tołstoj

      Kłamać każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej…. No dobra trochę mnie poniosło i zapożyczyłam tekst piosenki, ale kiedy zastanawiałam się nad tym tematem, akurat to jako pierwsze przyszło mi na myśl, ale gdyby tak się trochę nad tym zastanowić to może się okazać, że więcej w tym prawdy niż mniej, bo kto z nas może śmiało przyznać, że nigdy nie posunął się do kłamstwa? Założę się, że nikt.

    Już od dzieciństwa wpajano nam, że kłamstwo to grzech, coś złego i wstydliwego, coś czego nigdy nie powinniśmy robić, ale równocześnie już wtedy wiedzieliśmy, że czasem to  kłamstwo może okazać się pomocne. Obserwujemy świat bystrym okiem i wiemy, że nawet Ci, którzy tak przestrzegają przed mówieniem nieprawdy, sami się z nią mijają, aby osiągnąć jakiś określony cel, a my pomimo przykazań dorastamy ze świadomością, że jednak można, że może czasem nawet trzeba. Czy kłamstwo tak naprawdę zawsze jest złe? Czy faktycznie istnieje coś takiego jak „skłamać w dobrej wierze”? Czy to w ogóle ma jakiś sens?

    Zauważyłam, że punkt widzenia stanowczo zależy od punktu siedzenia. My od naszego otoczenia oczekujemy bezwzględnej szczerości i nie ma od tego absolutnie żadnych ustępstw, ale czy to zawsze działa i czy naprawdę właśnie tego chcemy? Okazuje się, że nie zawsze. Są w życiu takie sytuacje kiedy wcale tej prawdy nie chcemy słyszeć, a drobne kłamstwo może mieć dużo lepsze efekty niż naga prawda. Najlepszym, choć banalnym przykładem dla nas kobiet jest pytanie: Kochanie czy ja przytyłam? I tutaj możemy się zastanowić, czy prawda zawsze nas uszczęśliwi? Czy czasem nie oczekujemy od najbliższych choćby najmniejszego, ale jednak, kłamstwa?

    Tak, wiemy już, że od naszego otoczenia oczekujemy bezwzględnej prawdy, no z malutkimi wyjątkami, ale czy sami możemy się tym poszczycić? Czy zawsze jesteśmy tacy krystaliczni? No chyba nie. Mijanie się z prawdą leży w naszej naturze, czasem jest jak instynkt samozachowawczy, albo instynkt przetrwania, bo albo wyciąga nas z opresji,albo pomaga osiągnąć zamierzony cel i chociaż jest złe, to nie ma większych szans aby go czasem nie użyć.

    Kłamstwo potrafi zranić do żywego, potrafi złamać nam serce i życie i dla tego nie ma usprawiedliwienia, ale czy faktycznie istnieje coś takiego jak kłamstwo w dobrej wierze? Czy chęć ocalenia przed zranieniem może być wystarczającym usprawiedliwieniem? Okazuje się, że czasem tak, bo prawda, podobnie jak jej brak, bywa bolesna i bezlitosna. Są sytuacje, w których tej prawdy wolimy nie znać.

    Szczerość w życiu jest bardzo ważna, bez tego trudno o zdrowe relacje, ale czasem okazuje się, że i nadmiar tej cnoty może narobić sporo szkód. Są rzeczy, na temat których nie trzeba kłamać, ale czasem warto je przemilczeć. Trzeba zapamiętać, że szczere głoszenie własnych opinii jest dobre tylko wtedy kiedy ktoś nas o nią poprosi i jej rzeczywiście potrzebuje, bo w przeciwnym wypadku najprawdopodobniej ma ją po ludzku gdzieś. Szczerość jest cnotą, a kłamstwo złem, ale nie zawsze jest to takie jednoznaczne, jak mogłoby się wydawać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *