Kiedy będę dorosła to…


Ogólne / sobota, 13 czerwca, 2020

    Kiedy będę już dorosła to… Czy pamiętacie ile razy w przeszłości planowaliście co zrobicie kiedy przekroczycie ten magiczny próg dorosłości? Ja pamiętam doskonale i szczerze przyznam, że planów i pomysłów miałam całą masę i chociaż w tamtym czasie byłam bardzo pewna siebie to dziś już wiem, że dziecięce czy późniejsze, młodzieżowe wyobrażenia tej dorosłości niewiele mają wspólnego z prawdą.

    Z czym kojarzyło mi się wtedy życie dorosłego człowieka? Z wolnością, pełną i niczym nieograniczoną cudowną wolnością. No cóż, jak się z czasem okazało nie było to wcale takie proste, bo wolność i owszem dla mnie nadal jest atrybutem dorosłości, ale do tego aby ją zrozumieć i z niej skorzystać musiałam jeszcze trochę dorosnąć. Pamiętam od dziecka, że dla wszystkich zawsze ważny był fakt co powiedzą inni, a wyłamywanie się z wszelkiego rodzaju ram nie było mile widziane.  Potencjalna opinia innych, świadomość tego co wypada, a co nie wydawały się odgrywać szalenie ważną rolę dla większości dorosłych i tutaj właśnie rodzi się pytanie: jak do tego wszystkiego miała się ta wolność? Nie wiem, być może już wtedy wiedziałam, że ja chcę żyć inaczej. Zajęło mi to jeszcze trochę czasu, ale koniec końców nauczyłam się, że ja wiem co dla mnie dobre, a jeżeli nie wiem to prędzej czy później, bardziej boleśnie lub mniej, ale się dowiem i że życie jest moje ja chcę je przeżyć po swojemu.

    Moje wyobrażenie wolnego dorosłego człowieka doskonale obrazuje pewna myśl, która w dzieciństwie towarzyszyła mi każdego ranka, kiedy budzik bezlitośnie oznajmiał, że pora wstać do szkoły. W tamtym czasie postanowiłam, że jako już dorosły i co za tym idzie, wolny człowiek będę spać do woli i dziś muszę przyznać, że ta myśl była szalenie naiwna, bo akurat w tej kwestii zmieniło się niewiele, a w zasadzie to nic poza godziną, bo teraz budzik również dzwoni bezlitośnie tyle, że o czwartej rano… Kiedyś wydawało mi się, że mając dowód osobisty będę mogła go bezkarnie wyłączyć a tu psikus, dalej ta opcja nie wchodzi w grę.

    Kolejne dziecięce wyobrażenie dorosłego życia ściśle związane było z pieniędzmi i chociaż przewidziałam w tym wszystkim pracę, bo że pieniądze na drzewach wcale nie rosną dowiedziałam się szybko, to już ranne wstawanie jakoś pominęłam, ale do rzeczy. Pieniądze, pamiętam, że w tamtym czasie obiecałam sobie, że niczego sobie nie pożałuję i kupię wszystko to na co będę miała ochotę, bo będę dorosła prawda? Kto więc mi zabroni? No cóż, życie nieco zweryfikowało tą daną sobie samej obietnicę, bo chociaż coś tam przewidziałam to takie rzeczy jak rachunki jakoś w tych przewidzeniach pominęłam.

    Dużo tego było i gdyby tak dobrze się zastanowić i to wszystko opisać to mogłaby z tego wyjść całkiem gruba książka. Miałam robić tylko to co chcę i tylko to na co mam ochotę, ale cholera nie wyszło. Nie lubię nic musieć, ale czasem muszę i miałam dwa wyjścia, albo się z tym pogodzić, albo oszaleć. Wybrałam to pierwsze i chociaż moje naiwne marzenia pękły jak bańka mydlana to ja to przyjmuję z godnością i korzystam z tej wymarzonej wolności ile się da.

2 Replies to “Kiedy będę dorosła to…”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *