W oczekiwaniu na normalne życie.


Ogólne / sobota, 16 maja, 2020

Trochę mnie nie było, troszkę odpuściłam, ale nie bez powodu i gdyby ktoś pytał to mam coś na swoje usprawiedliwienie. Jak dobrze wszyscy wiemy dopadł nas dziwny i trudny czas a to co znamy nagle stanęło na głowie, nasza codzienność zmieniła się bez dwóch zdań i nie każdemu łatwo się w tej sytuacji odnaleźć.

    Jestem wolnym duchem i zakazy działają na mnie drażniąco, ale nie jestem też dzieckiem i wiem, że czasem muszę (brrr) się dostosować. Robiłam co mogłam, wdzięczna komu trzeba za możliwość wyjścia z domu na spacer czy rower i nie byłoby tak źle gdyby nie fakt, że pandemia zbiegła się u mnie ze zwolnieniem lekarskim i bynajmniej nie z powodu korony, co powinno być pocieszające ale dziś już nie jestem tego taka pewna. Lekarz przez kamerę oglądający moją spuchniętą nogę, bo do przychodni nie ma bata wstępu ni cholery nie ma, fotki tejże nogi wysyłane do doktora mailem, stosy tabletek i tyle, na tym historia się kończy, bo korona wiadomo… Po czterech tygodniach noga lekko odpuściła, bo chyba jej się znudziło czekanie na badania, ale wcale się nie dziwię, ja też rzadko bywam cierpliwa.

    Cholera, zdecydowanie nie nadaję się do siedzenia w domu i wiem, że jeszcze trochę a na pewno bym oszalała a brakowało mi już chyba niewiele. Miałam zrobić wiele, gruntowne porządki i tym podobne rzeczy, olałam, bolała mnie przecież noga. Znalazłam jednak nową pasję i ukochane książki porzuciłam na rzecz hiszpańskich seriali, które wciągnęły mnie na tyle, że zaczęłam na nich płakać, niemniej Netflix uratował mi życie podczas nieprzespanych nocy. Dzięki.

    Chcę do normalnego życia, wyjścia z domu bez podejrzliwie patrzących na mnie ludzi, gwałtownie odskakujących na mój widok, jakbym na czole miała napisane- noszę w sobie koronę. Hipokryzja w czystej postaci. Czekam na moment kiedy w końcu będę mogła coś zaplanować, gdzieś pojechać i coś zobaczyć. Cholera tęsknię za szkołą mojej córki, bo chociaż kocham ją najbardziej na świecie to z chęcią spędzę trochę czasu w błogiej samotności, ale żeby nie było to jej także powrót do normalności wyjdzie na zdrowie, bo jeszcze trochę to zapadnie w korona śpiączkę. Marzę o tym aby znów prasować szkolne koszule i tym bardziej jestem zdziwiona, bo w normalnych warunkach jest to dla mnie tylko przykry obowiązek i być może po wszystkim zacznę tę czynność doceniać.

    Pożaliłam się i trochę mi lepiej. Na to co się dzieje nie mam realnego wpływu, więc staram się tym nie zadręczać, ale po cichu liczę, że w końcu się to skończy i życie wróci do normy, ale jedno mnie zastanawia, czy ta norma będzie taka jak wcześniej, czy ta pandemia jednak odciśnie swoje piętno na każdym z nas? Mam nadzieję, że wkrótce się okaże.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *