Bad day, czyli kiedy dopadnie mnie niemoc.


(nie)Psychologicznie / niedziela, 23 lutego, 2020

Dziś będzie mniej pozytywnie ale za to bardzo prawdziwie, bo mam zły dzień… Wstałam chyba lewą nogą i niby nic szczególnego czy zaskakującego w tym nie ma, bo takie dni miewa każdy, ale przyznawanie się do tego jest takie jakieś mało „modne” prawda? Trudno. Nigdy nie byłam modna, więc chyba mi wypada to powiedzieć : cholera, mam zły dzień! Nie zraża mnie nic, nie interesuje, że „internety” każą się uśmiechać i za nic w świecie nie przyznawać się, że coś nie gra, bo ja mam zły dzień i koniec!

    Jak najlepiej opisać bad day? To bardzo proste. Kiedy obudzisz się rano i już sama nie wiesz czy wstać i zrobić kawę, czy zawinąć się w kołdrę i w tym kokonie pozostać to jest znak, że to może nie być ten dzień, a kiedy myśl o zrobieniu czegokolwiek przyprawia Cię o ból głowy, a wszystko dookoła wkurza to najprawdopodobniej to nie będzie Twój dzień i tutaj masz dwa wyjścia: albo poddasz się i przeżyjesz ten dzień ryzykując wyjście z siebie, albo zrobić coś aby sytuację poprawić. Ja zdecydowanie polecam tą drugą opcję i mam na nią kilka sprawdzonych sposobów.

    Usuń wszystkie alergeny ze swego otoczenia.

Są takie dni kiedy wkurza mnie wszystko, a czasem nawet wszyscy, dlatego w takich sytuacjach bez skrupułów, w miarę możliwości odcinam się od wszystkiego. Wiem, że brzmi to okrutnie, ale jest to konieczne jeżeli chcemy zadbać o własną higienę psychiczną oraz nie drażnić swoimi humorami, często zupełnie niewinnych ludzi.

    Zajmij swoje myśli czymś przyjemnym.

Kiedy dopada mnie typowy bad day to ja jako typowa optymistka nie mam zamiaru się nad sobą użalać, chociaż przyznam, że pokusa bywa duża i jak już czuję, że muszę to troszkę sobie pozwalam, ale jedynie odrobinkę. Główną zasadą postępowania w takim dniu jest oderwanie myśli od beznadziejnego samopoczucia i skupienie się na rzeczach bardziej przyjemnych i w tym pomoże kolejny sposób.

    Zrób coś dla siebie.

W szale codzienności często zapominamy o sobie, dlatego w takim dniu ja bardzo dbam o to aby troszkę się rozpieścić, zrobić coś co mnie troszkę pocieszy. Czasem jest to dzień z pod kocem z herbatą i książką w dłoni. Czasem potrzebuję wyjść i pobiegać po sklepach, kupić sobie jakiś drobiazg. Dziś na przykład postanowiłam się trochę opalić, bo liczę na to, że opalenizna, chociaż  z butelki to jednak pomoże przywołać wiosnę. Czy się uda czy nie to się zapewne wkrótce okaże, ale może humor się choć trochę poprawi?

    Należę do osób, które nie lubią okazywać słabości, ale dla mnie przyznanie się do gorszego dnia wcale słabością nie jest. Jestem człowiekiem z krwi i kości, bywam zmęczona, zła czy rozdrażniona, bo nic co ludzkie nie jest mi obce. Nie przekona mnie internet, że to się nie ma prawa zdarzyć, bo musze być zawsze w formie. Nie muszę!

One Reply to “Bad day, czyli kiedy dopadnie mnie niemoc.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *