Serce czy rozum?


(nie)Psychologicznie / niedziela, 26 stycznia, 2020

Jest jedno takie pytanie, które ludzkość zadaje sobie od zawsze, ale do dziś nie znalazła na nie jednoznacznej odpowiedzi, jest jeden taki dylemat, który nie raz nie spędza nam sen z powiek, nie pozwalając podjąć tej właściwej decyzji. Co jest ważniejsze, czego więc słuchać? Serca czy rozumu? Kiedy pierwszy raz, tak na sucho się nad tym zastanawiałam, bez chwili wahania odpowiedziałam sobie, że rozumu (!), że to oczywiste, nie ma innej opcji, naiwna ja. W życiu nic nie jest takie oczywiste i tak jasne jak byśmy chcieli żeby było, a szkoda.

         Mówi się, że w życiu należy kierować się rozsądkiem, bo on da nam większą gwarancję podjęcia właściwej decyzji i cóż, w zasadzie trudno się z tym nie zgodzić, ale… Czy na pewno tylko tego chcemy? Zachowawczego, zaplanowanego od A do Z życia, w którym niewiele nas już zaskoczy? Prawdopodobnie nie, bo ustabilizowane i spokojne życie to jedno, ale nuda to już zupełnie co innego, a granica między nimi bywa bardzo krucha.

Osoby zawsze kierujące się rozumem, przez otoczenie zwykle postrzegane są jako te przebojowe, silne i odważne i zdecydowanie coś w tym może być, ale nie do końca, bo działania są zachowawcze, dobrze przemyślane i raczej ostrożne, ale pójście za głosem serca wymaga sporej odwagi, prawda?

        Emocje. Bez nich nasze życie byłoby niepełne, jakby puste i na dłuższą metę nudne, a dzięki czemu najczęściej je przeżywamy? Dzięki sercu, które za nie odpowiada. Nasz rozum nie jest nieomylny i serce też nie. Zdarza się, że podpowie nam źle, że cierpimy przez to, tak bywa niestety, ale czy warto stawać się zupełnie głuchym na to co nam podpowiada? Chyba nie. Czasem miewa rację, czasem podpowiada nam słusznie i zdarza się, że daje szczęście.

Serce więc czy rozum? Sama nie wiem. Zdarzały się w moim życiu sytuacje w których kierowałam się sercem, zdarzały się też takie, kiedy słuchałam jedynie rozumu. Był też moment kiedy „wyłączyłam” swoje serce ze swojego życia, bo było mi tak lepiej, wygodniej i bezpieczniej i tak, czułam się szczęśliwa, bo właśnie tego w tamtym momencie było mi trzeba, ale nie zakładałam, że tak będzie już zawsze. Lubię mieć życie pod kontrolą, ale we wszystkim potrzebna jest równowaga i ta równowaga to słowo klucz.

      Jak więc postępować, za czym podążać i czego słuchać? Zachowawczego rozumu czy mniej przewidywalnego serca? Dla mnie odpowiedź jest prosta: jednego i drugiego, w odpowiednich proporcjach. A jak zgadnąć, które ma rację? Tego nie wiem i na to Wam nie odpowiem, wszystko jest kwestią naszego charakteru, często też doświadczeń, a czasem metody prób i błędów. Jest w tym wszystkim jeszcze coś o czym warto pamiętać, czyli intuicja, która bywa pomocna i często w parze z rozumem, ale niestety  rzadko pozwalamy jej dojść do głosu, może więc warto jej czasem wysłuchać?

      Czym kierujecie się Wy? Jakie macie doświadczenia? Jesteście romantycznymi duszami czy twardo stąpającymi po ziemi realistami?

4 Replies to “Serce czy rozum?”

  1. Rozum. Serce nie jest dobrym wyznacznikiem szczęśliwego życia prędzej czy później. Zresztą za rozumem idzie charakter, który jest bardziej stabilny niż w przypadku „sercowych” typów ludzi… Nie jest podatny na zmiany powiązane z miłością, drugimi połówkami, dostosowywaniem się itp. Chyba 🙂

    1. Trudno mi się z Tobą nie zgodzić. Rozum jest zawsze rozsądną opcją, a serce no cóż… bywa zawodne, ale faktem jest że serce też się przydaje, ale głównie po konsultacji z głową 😉

  2. Większość życia kierowałam się rozumem i rozwagą, nie pozwalałam sobie na zbytnią emocjonalność.Dopiero niedawno jedna osoba uświadomiła mi, że to ludzie, którzy okazują swoje uczucia dostają w życiu więcej. Spójrz chociażby na sytuację, gdy ktoś otwarcie daje upust swojej złości poprzez krzyk lub gdy dana osoba płacze- wtedy otoczenie stara się „ugłaskać” tego człowieka, a to dobrym słowem, a to przysługą… Zaś ten, co dusi emocje w sobie zawsze zostaje z tym wszystkim sam… Pozdrawiam.

    1. Dokładnie i serce i rozum mają swoje do powiedzenia i każde z nich ma swoje argumenty, których trzeba wysłuchać, ale najważniejsze aby zachować równowagę. Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *