Portugalia, kraj który mnie urzekł.


Zołza w podróży / niedziela, Październik 27th, 2019

Algarve, miejsce, które skradło moje serce absolutnie i aż trudno mi sobie wyobrazić, że o mały włos by mnie tam wcale nie było. Znacie powiedzenie, że „Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło”? Miała być gorąca i słoneczna Turcja, ale złośliwość upadającego biura podróży spowodowała gwałtowną zmianę planów i to na dwa tygodnie przed wyjazdem… Portugalia jawiła się w planach, ale dopiero za rok, jednak wyszło inaczej i to był absolutny strzał w dziesiątkę! Jestem totalnie „widoczkowa” i tutaj dostałam to czego potrzebowałam-widoki, które zapamiętam na zawsze.

Portugalia zaskoczyła mnie przede wszystkim pogodą, ale nic w tym dziwnego kiedy przylatujesz z zimnego i mokrego kraju, ale największe wrażenie zrobiła na mnie czystość na ulicach. Nigdzie, absolutnie nigdzie nie znalazłam ani jednego śmiecia, co na co dzień niestety raczej mi się nie zdarza. Białe budynki też potrafią zaskoczyć kiedy na co dzień oglądasz morze czerwonej cegły, tam zdecydowanie poczułam się egzotycznie. Ocean…. Ogromny, przepiękny, nieobliczalny i cholernie słony, tak inny od Morza Bałtyckiego… Mogłabym tak wymieniać w nieskończoność, ale nie napiszę przewodnika, bo za krótko byłam, za mało widziałam i za mało wiem, dlatego opowiem Wam o tym, co poruszyło moje serce najbardziej.

Jaskinia Benagil

Woda i skały, to dla mnie dużo, ale te niezwykłe formacje zapierały dech. Widziałam je wcześniej jedynie na zdjęciach, były piękne i owszem, ale zobaczyć je na żywo? Bezcenne… Plaże schowane w środku jaskini, lazurowa woda spowodowały, że już wiem, że kiedyś muszę tam wrócić, aby na spokojnie się tym napawać.

Skały Ponta da Piedade

Jedna z największych atrakcji turystycznych Portugalii i jak mówią, jedno z najpiękniejszych miejsc w Europie. Trudno się z tym nie zgodzić. Mówią także, że Plaża Ponta da Piedade jest najpiękniejszą plażą świata, cóż… Coś w tym może być. Kiedy stałam na tych skałach z zachwytu zapominałam oddychać i pstrykałam fotki, dziesiątki fotek, żeby przypadkiem nic mi nie umknęło. Jedyne czego żałuję po wizycie tam, to tego, że nie mogę tam usiąść z kubkiem kawy i tak zostać na dłużej. Niestety nie było czasu…

Cabo de Sao Vicente (Przylądek św. Wincentego)

Byłyśmy na końcu świata… W średniowieczu to właśnie to miejsce uznawane było za koniec znanego Europejczykom świata. Miejsce niezwykle urokliwe, a świadomość przebywania na końcu Europy czyni to miejsce wręcz magicznym. Wysokie klify, rozbijające się o nie fale, powiew wiatru i ten ogrom wody zdecydowanie budzi respekt. Odwiedzając Portugalię tego miejsca nie można pominąć.

Portugalia zachwyciła mnie całą sobą. Ogromne piaszczyste plaże, zielone palmy, ocean, skały i czerwone klify… Zachłysnęłam się tym i wiem, że kiedyś chciałabym tam wrócić. Kiedy? Nie wiem, bo jest tyle miejsc na świecie, które chciałabym zobaczyć, że może nie starczyć mi czasu ( i pieniędzy 😊), ale wierzę, że kiedyś się to uda. Gdyby ktoś zastanawiał się czy warto, to bez najmniejszych wątpliwości powiem, że warto, nie zawaham się powiedzieć, że trzeba, bo jest to miejsce niezwykłe.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *