Czy ja jestem przeciw związkom?


Ogólne / niedziela, Sierpień 18th, 2019

Zbierając się do napisania tego wpisu miałam nieodparte wrażenie, że się powtarzam, że ten temat poruszany był już nie raz w różnych postach, ale może przyszedł czas na to aby ten temat podsumować w jednym wpisie, a więc dziś opowiem Wam co ja tak naprawdę (i czy w ogóle) mam przeciw związkom.

Odpowiedź na tytułowe pytanie jest zupełnie jasna i prosta, otóż ja nie mam nic przeciw związkom! I zupełnie serio zastanawiam się dlaczego co niektórym wydaje się, że jest inaczej. Ja osobiście pogodziłam się już z tym, że mało kto wierzy, że kobieta często sama podejmuje decyzję o życiu w pojedynkę i nie mam zamiaru z tym walczyć, bo uważam, że każdy wierzy w to w co chce wierzyć,  że każdy człowiek ma prawo do własnego zdania. Doświadczenia i wydarzenia z mojego życia spowodowały, że obecnie cieszę się czasem dla siebie i nie widzę w tym nic szokującego, ale czy moje wybory mają wpływ na to jak postrzegam związki ogólnie? I tak i nie.

Nie ukrywam, że dziś na życie patrzę już zupełnie inaczej niż jeszcze kilka lat temu, ale chyba nie ma w tym nic dziwnego, bo doświadczenia zmieniają a i upływający czas nie jest tu bez znaczenia. Kiedyś do wielu spraw podchodziłam ze swego rodzaju naiwnością, dziś trochę bardziej racjonalnie. Wyrosłam z bajek i marzeń o baśniowym życiu, zrozumiałam, że nic nie dzieje się samo. Znam przykłady par, szczęśliwych par, których szczęściem się cieszę i bynajmniej wcale mi to nie przeszkadza. Wiem, że to kosztuje wiele pracy, rozumiem, że ich wspólne życie nierzadko wcale nie było usłane różami, ale doceniam, że potrafili stawić czoło przeciwnościom. Ja obecnie wybrałam inaczej, ale to nie oznacza, że uważam związek za najgorsze zło.

Ja podjęłam swoje własne decyzje i jest mi tak dobrze. Czy ten stan będzie trwał i jak długo na to pytanie nie jestem w stanie odpowiedzieć, bo nie wiem co życie jeszcze mi przyniesie. Jednym ze skutków dojrzewania jest świadomość siebie i własnych potrzeb. Dziś wiem czego chcę i czego oczekuję, a co za tym idzie, wiem czego nie chcę, nie potrzebuję i czego chcę uniknąć. Nie chcę robić czegoś tylko dlatego, że powinnam, bo jak wielokrotnie miałam okazję usłyszeć „lata lecą i młodość mi ucieka”, nie chcę trwać w czymś co mnie nie satysfakcjonuje, w czymś co nie daje mi szczęścia. Nie uznaję „bycia z kimś” tylko i wyłącznie po to aby z kimś być.

W życiu wielu z nas przychodzi chwila kiedy potrzebujemy przerwy, czasu na poukładanie życia, przemyślenia i zrozumienie siebie i ja właśnie taki czas sobie dałam i szczerze przyznam, że jestem sobie za to szalenie wdzięczna. Nie zamykam się na życie, ani tym bardziej na ludzi, ale to nie oznacza, że jestem zupełnie otwarta zawsze i na wszystko. Mam wytyczone pewne granice i pewne oczekiwania, chcę brać z życia co się da i nie czuję się zobowiązana poszukiwaniem partnera na siłę. Wiem, że w życiu na wszystko przychodzi właściwy czas, przychodzi też ta właściwa osoba, ale niczego nie należy przyspieszać, bo to do niczego dobrego nie prowadzi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *