Sześć lat, czyli czas podsumowań.


Moje Eldorado, czyli życie na emigracji / niedziela, Lipiec 7th, 2019

Minęło sześć lat, sześć niby długich lat, które zleciały nie wiadomo gdzie i kiedy, ale czasu o szukać się nie da, więc właśnie przyszedł idealny moment na podsumowania jak przez ten czas zmieniło się moje życie. Zapraszam.

Decyzja o emigracji nie była łatwa, ale w moim wypadku konieczna. W tamtym czasie byłam na zakręcie, potrzebowałam zmian, chciałam zacząć od nowa, czułam, że muszę, dusiłam się. Obudziłam się pewnego ranka i wiedziałam, że to jest ten moment, że przyszedł czas na zmiany i dzięki pomocy znajomych oto zostałam emigrantką. Czy było łatwo? Nie było.

Emigracja to ogromna lekcja życia i pokory i wie o tym chyba każdy kto doświadczył tego w pojedynkę. Zaczynając wszystko od nowa zawsze bywa trudno, a świadomość, że jesteśmy w obcym kraju niczego nie ułatwia, ale….  Ja uparłam się, że mi się uda, że poradzę sobie mimo wszystko i dziś mogę nieskromnie stwierdzić, że w głębi ducha jestem z siebie dumna.

Faktem jest, że nie dokonałam niczego niemożliwego, nie dorobiłam się milionów, nie zrobiłam nic takiego czego nie mógłby zrobić ktokolwiek inny na moim miejscu, ale przyjeżdżając tutaj przypomniałam sobie kim jestem, że jestem silna, że mogę i potrafię, zapomniałam za to, że nie umiem i się nie da. Odzyskałam wiarę w siebie i własne możliwości, a dziś jestem z tego dumna.

Pisałam już wcześniej na temat życia na emigracji i nigdy nie ukrywałam, że jak zwykle w życiu, tutaj także są jakieś plusy i jakieś minusy, ale podejmując taką a nie inną decyzję musiałam liczyć się także z jej konsekwencjami. Emigracja to nie kraina mlekiem i miodem płynąca, czasem jest łatwo, czasem trudno jak to w realnym życiu bywa, ale nie żałuję niczego.

Po minionych latach mogę powiedzieć wiele. Nie jestem już tą samą osobą, która sześć lat temu postawiła tutaj swoje pierwsze kroki. Byłam przerażona i zagubiona, ale uparta i to dało mi siłę, aby przetrwać. Przetrwałam i odebrałam solidną lekcję, za którą dziś jestem bardzo wdzięczna, bo uczę się na błędach i wyciągam z nich wnioski. Dziś twardo stąpam po ziemi, nie wierzę w cuda i nie czekam, aż coś zrobi się samo. Dojrzałam, nauczyłam się walczyć o siebie i nie poddawać się, bo jak nie ja to kto?

Gdybym dziś ponownie stanęła przed tym wyborem podjęłabym taką samą decyzję, chociaż niektórymi sprawami pewnie pokierowałabym inaczej. Ułożyłam swoje życie na nowo, zbudowałam swój bezpieczny świat, w którym jest mi dobrze i cieszę się tym. Żyję z dala od rodziny, ale to są konsekwencje, z którymi nauczyłam się żyć, nie miałam innego wyjścia.

Czas biegnie nieubłaganie i czasem sama zastanawiam się jak to możliwe, że to już tyle lat. Nie wiem czy tutaj czas biegnie szybciej, czy w moim wieku czas szybciej ucieka? Trudno powiedzieć. Czasem mam wrażenie, że żyję w pewnym zawieszeniu, bo jestem Polką i mieszkam tutaj ale czy czuję się tu jak w domu? Czasem tak a czasem nie, ale to chyba nic wielce zaskakującego. Przyzwyczaiłam się 😊

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *