Kiedyś było inaczej…?


Ogólne / niedziela, Czerwiec 9th, 2019

Pamiętam jak moja babcia często powtarzała, że kiedyś było inaczej i faktycznie, było, trudno się z tym nie zgodzić, ale ja na to stwierdzenie często reagowałam alergicznie, nawet trochę szyderczo, bo jak dla większości ludzi liczyło się dla mnie to co tu i teraz. Dziś jako osoba już dorosła mam na to nieco inne spojrzenie i tak kiedyś było zupełnie inaczej.

Świat się zmienił, a z nim i my, ale czy na lepsze? Pamiętam z opowieści starszych pokoleń, że lata temu wiele rzeczy było zwyczajnie nie do pomyślenia, że dziś my młodzi, podchodzimy do wszystkiego zbyt lekko, wręcz ignorancko. Gdyby się nad tym głębiej zastanowić to coś w tym jednak jest. Zmieniły nam się priorytety, żyjemy inaczej, szybciej i intensywniej ale czy to oznacza, że lepiej? Na to pytanie chyba nie znam odpowiedzi.

Wiele razy słyszałam, że w dzisiejszych czasach ludziom brakuje szacunku dla innych, że żyjemy nie zważając na nic, że wiążemy się i rozstajemy kiedy tylko chcemy, że byle jaki powód, bez zbędnych sentymentów zbieramy zabawki i idziemy do innej piaskownicy, że nie ma dla nas żadnych świętości.  Ale czy to faktycznie tak działa? Wiem, że kiedyś słowa „i nie opuszczę Cię…”, „…na dobre i na złe…”, które miały moc ogromną dziś nie traktowane są tak poważnie i trochę szkoda, ale czy to jest rzeczywiście znak czasu, czy może zupełnie inna świadomość naszych pragnień i oczekiwań? Pewnie wszystkiego po trochu, ale z przewagą naszej dzisiejszej świadomości.

O ile kiedyś za wszelką cenę było do „grobowej deski” o tyle dziś stawiamy na własne szczęście i do tego usilnie dążymy. Poprzednie pokolenia nie zmieniały zdania tak łatwo, a swoje wybory uważało a jedyne, właściwe i przede wszystkim ostateczne. Rozwód? Jaki rozwód? To się nie godzi, nie wypada, przysięgałam/łem i tak już musi być. Czy ja się z tym zgadzam? I tak i nie, bo trudno to ocenić tak jednoznacznie. Dziś często rezygnujemy zbyt szybko, odpuszczamy zbyt łatwo, nie możemy lub zwyczajnie nie chcemy walczyć, poddajemy się zwyczajnie, bo nie ta to inna, nie ten to tamten ,ale to tylko jedna strona medalu. Przysięga czy deklaracja jest ważna ale czy to oznacza, że za wszelką cenę powinniśmy trwać w czymś co nie daje nam szczęścia? Kiedyś tak było, małżeństwo mimo wszystko, nie ważne czy szczęśliwe, czy dawało spełnienie ale było i już, kropka, często bez względu na marzenia czy oczekiwania, a dziś to zdarza się już rzadziej.

Myślę, że i starsze pokolenia i my mamy swoje racje. Kiedyś żyło się inaczej, cele były inne i może nawet prostsze, a z biegiem lat nasze oczekiwania wobec życia stale rosną i staramy się wycisnąć z niego ile się da, ale czy czasem nieco się w tym nie gubimy? Może faktycznie zbyt lekko podchodzimy do niektórych spraw? Może za szybko się poddajemy, a te ciągłe poszukiwania szczęścia powodują, że tak naprawdę mijamy i nie zauważmy tego co ważne? Racja pewnie jak zwykle jest gdzieś pośrodku…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *