Gdzie Ci mężczyźni?


Ach te chłopy.... / niedziela, Maj 5th, 2019

W ostatnim czasie odnotowałam spore zainteresowanie i niepokój związany z moim stylem życia, a rzecz tyczy się ludzi mniej lub bardziej mi znanych. Usłyszałam między innymi: „Matko dziewczyno! Cała młodość Ci ucieka!”, „Fajna z Ciebie babka, więc dlaczego jesteś sama?”, a więc przyszedł odpowiedni moment aby zadać to pytanie, a więc „gdzie Ci mężczyźni”?

Mówi się, że „tego kwiatu pół światu” i faktycznie trudno się z tym nie zgodzić, chociaż, jak wiadomo, ilość nie zawsze idzie w parze z jakością, niestety. I żeby nie było to daleka jestem od stwierdzenia, że każdy facet to świnia, bo to nieprawda, nie każdy jest taki sam, ale zdarzają się na tym świecie przypadki szczególne.

Cwaniaczek, to pierwszy typ, który bez zastanowienia przychodzi mi na myśl. Charakteryzuje się On, złudną według mnie, pewnością siebie. Kiedy na horyzoncie pojawia się kobieta nagle okazuje się że ma: wypasioną furę, kasy jak lodu, hobby dla „bogaczy” i parę innych wypasionych gadżetów i nie byłoby w tym może nic takiego złego gdyby nie fakt, że nawet nie zapytał o jej imię, bo niby po co prawda? Taki nikomu nie potrzebny szczegół.

Następny w kolejce jest mój faworyt, czyli „dużo gadam, mało robię”. Dlaczego mój ulubiony? Bo jest zdecydowanie najbardziej ciekawy, pod względem psychologicznym. Chwali się, opowiada jak świetny jest w tym czy w tamtym i nie ma nawet cienia wątpliwości, że jest ideałem. Mnie za to nasuwa się tylko jedno pytanie: kiedy On zorientuje się, że samo gadanie nie wystarczy, że liczą się czyny a nie słowa? Szkoda mojego cennego czasu…

Przyszedł czas na kolejny, równie ciekawy typ. Mężczyzna poznaje babkę, która zna swoją wartość i doskonale wie czego chce i jest tym zafascynowany. Podoba mu się ten stan rzeczy, co ochoczo podkreśla na każdym kroku, ale już po chwili sytuacja się zmienia, a On za punkt honoru bierze sobie to, aby złamać jej ducha i pokazać kto tu rządzi. Męskie, pierwotne instynkty czy o co chodzi? A podobno to my, kobiety nie wiemy czego chcemy.

Tyle o ile te trzy sytuacje wyżej potrafią mnie bawić to ten już zdecydowanie nie. Przyszedł czas na faceta, który traktuje kobiety przedmiotowo, tym który budzi we mnie gen zołzy bardziej niż cokolwiek innego. Nie lubię, nienawidzę przedmiotowego traktowania, bo nie jestem rzeczą, nie wyskakuję z bielizny na pstryknięcie palcami i nie czuję się takim zainteresowaniem zaszczycona. Czy coś tutaj można jeszcze dodać?

Gdyby ktokolwiek jeszcze miał wątpliwości czy i co jest nie tak z kobietą, która świadomie wybiera życie w pojedynkę, to mam nadzieję, że ten tekst je rozwieje. Są kobiety, które mają na tyle szacunku do siebie, że nie potrzebują byle jak, bo wiedzą, że na wszystko przychodzi właściwa pora i właściwy mężczyzna.

PS. Do wszystkich urażonych: Jak podkreślałam na wstępie jestem daleka od mierzenia wszystkich mężczyzn jedną miarą, zarówno w przypadku mężczyzn jak i kobiet zdarzają się przypadki lepsze i gorsze. Nie uważam mężczyzn za całe zło tego świata a kobiet za istoty idealne, o nie! Tekst, który tutaj powstał, został zainspirowany przypadkami, które miałam „szczęście” w ostatnim czasie zaobserwować, czego absolutnie nie biorę za normę.

Pozdrawiam Magda

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *