To moja wina.


(nie)Psychologicznie / środa, Marzec 13th, 2019

W życiu każdego człowieka nie wszystko nie zawsze układa się po naszej myśli. Miewamy wzloty i upadki, lepsze i gorsze chwile, ale czy to jest coś dziwnego? Nie, w zasadzie normalka, ale czasem okazuje się, że zaczyna nas to wszystko przerastać…. Jeżeli żyjesz w przeświadczeniu, że wszystko co złe to Ty, a wszystko co jeszcze gorsze to w zasadzie Twoja wina to tak, ten tekst zdecydowanie jest dla Ciebie.

Brak pewności siebie i wiary we własne możliwości powoduje, że czujemy się nie dość dobre, nie dość mądre, a często nawet głupie. Dlaczego tak się dzieje? Na to ma wpływ zapewne wiele różnych czynników, ale ja często obserwowałam dwa: wychowanie, czyli coś wyniesionego z domu, oraz pewne cechy, które nabywamy z czasem. Nie wiem na ile ma tutaj wpływ charakter, ale często okazuje się, że na takie nasze postępowanie mają jednak osoby trzecie.

Czy to rodzice i najbliższe otoczenie w dzieciństwie, czy partner lub osoby nam najbliższe często potęgują w nas zwątpienie w samych siebie. Nagle okazuje się, że żyjemy według schematu, na wygląd którego nie mamy wpływu, że robimy tylko to czego się od nas oczekuje, pociągani za sznurki jak zwykłe marionetki, nie decydujemy absolutnie o niczym i we wszystkim jesteśmy pomijani, ale jest jeden wyjątek od tej reguły, jest taka chwila, kiedy właśnie my znajdujemy się w centrum uwagi, moment w którym pojawia się problem, a ktoś przecież musi być winny…

Tak, są na świecie ludzie, którzy odpowiadają za całe zło tego świata i bez znaczenia jest fakt czy mają z tym cokolwiek wspólnego. Obwiniają się mimo wszystko, zawsze i wszędzie. Gdybym milczała zamiast wdawać się w dyskusję nie byłoby problemu, gdybym zrobiła na czas to co powinnam, byłby spokój, gdybym nie poszła, gdybym nie widziała, gdybym wiedziała…. Nie ważne czy w domu, w pracy czy na ulicy-poczucie winy jest wszechobecne, ale po co? Tak się nie da żyć.

Wiem, że takie rzeczy bardzo często się zdarzają i wiem jak trudno jest pomóc takiej osobie. Zdarza się, że umartwianie ma bardzo głęboko zakorzenione, ale czasem jest to swego rodzaju zaszczucie przez osoby najbliższe i każda z tych sytuacji jest bardzo trudna, bo jak wytłumaczyć takiej zagubionej istocie, że wcale nie jest głupia i ma prawo do własnego zdania? Ze nie odpowiada za wszystko co złe, że nie musi zawsze brać na siebie odpowiedzialności za czyny i decyzje podjęte przez innych? No jak?

Czasem chciałabym mieć moc sprawczą i w każdego potrzebującego wlać choć odrobinę pewności siebie. Bądźmy asertywni, nie zgadzajmy się na wszystko, pomyślmy o sobie, o tym co dobre dla nas. Nie dajmy sobie wmówić, że jesteśmy gorsi od innych, bo nie jesteśmy i czas to zrozumieć. Nikt nie ma prawa nas poniżać ani obwiniać za własne błędy. Nie jesteś kozłem ofiarnym, pamiętaj!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *