Co za dużo to… czyli przesycona perfekcją.


(nie)Psychologicznie / środa, Styczeń 2nd, 2019

Koniec starego roku, początek nowego to zawsze idealny moment na podsumowania i zaplanowanie zmian, które nasze życie miałyby uczynić jeszcze lepszym, jeszcze piękniejszym i tak perfekcyjnym jak…. No właśnie, jak to widzimy w telewizji i internecie. O moim stosunku do perfekcji pisałam już wcześniej tutaj W świecie ogarniętym perfekcją, czyli nieperfekcyjna ja., ale dziś chciałabym poruszyć ten temat z nieco innej strony. bo czasem okazuje się, że co za dużo to nie zdrowo, a ten cały szał dotyczący bycia naj na niektórych może mieć destrukcyjny wręcz wpływ. Zapraszam.

Wiadomo, jak każdy ja także posiada media społecznościowe i mam grupę osób, które obserwuję. W śród tych osób są także celebryci i osoby publiczne, które mnie interesują, co mnie nie interesuje, nie obserwuję bo nie jestem typem hejterki-coś mi się nie podoba to nie patrzę, coś mnie wkurza nie oglądam i tyle. Zauważyłam jednak pewne trendy, czyli modę na perfekcyjne życie, wygląd, związek i nie widzę w tym większego problemu, bo jestem dużą dziewczynką i rozumiem jak to działa-każdy pokazuje tylko tyle ile pokazać tak naprawdę chce, a mądry człowiek wie, że zawsze jest jakieś drugie dno. Prawda?

Do napisania tego tekstu przekonała mnie pewna rozmowa, dzięki której zrozumiałam, że nie każdy ma takie podejście jak ja, że są kobiety, które bardzo to przeżywają, bo też takiego życia chcą a wszystko co widzą traktują niezwykle serio. Z pozoru może to wydawać się błahe, ale problem zaczyna się wtedy kiedy nasze realne  życie przestaje się liczyć. Słyszałam już, że nie warto się starać, bo i tak nie będę miała tego czy tamtego, nie pojadę na egzotyczne wakacje, moje życie nigdy nie będzie idealne….

Być może ja tego nie rozumiem, bo nie wierzę w ideały, bo wiem, że nie ma czegoś takiego jak perfekcyjne życie, a szczęście to nie willa pełna służby, bogaty (jakkolwiek to brzmi) partner i codzienne wizyty w salonie urody i kolacje w wytwornych restauracjach co wieczór. Szczęście każdy rozumie inaczej i wielką rolę odgrywają tutaj nasze życiowe priorytety.

Zauważyłam, że taki „bajkowy” świat wielu z nas przynosi ulgę po całym dniu pracy i  wszelkich domowych obowiązkach, dobrze zobaczyć, że inni mają lepiej, zero zmartwień i kłopotów, ale po chwili pojawia się frustracja-dlaczego ja nie mam tak dobrze? Cóż, ludzie pokazują tylko to co mogą i chcą pokazać, coś co zrobi wrażenie, ukaże ich w lepszym świetle, ale my jako odbiorcy tego wszystkiego powinniśmy zachować zdrowy rozsądek i zrozumieć, że życie to nie bajka, a kłopoty przytrafiają się każdemu.

Jak w każdej sferze życia, także i tutaj odrobina dystansu nie zaszkodzi i zamiast skupiać się na tym co mają inni i jak ciekawe życie prowadzą, my skupmy się na tym aby własne życie uczynić satysfakcjonującym i ciekawym. Pamiętajmy, że nie warto wierzyć we wszystko co się widzi, bo to czasem  tylko iluzja…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *