Kiedy On nie wie czego chce…


Ach te chłopy.... / niedziela, 18 listopada, 2018

O tym, że mężczyźni nieco później dojrzewają wiemy już wszystkie, o czym ja także pisałam tutaj  Mężczyzna dojrzały. 

Niestety w życiu zdarza nam się trafiać na przypadki jeszcze trudniejsze, czyli mężczyznę, który nie wie czego chce i cały paradoks właśnie na tym polega, że tacy faceci często pociągają kobiety, które na co dzień deklarują coś zupełnie innego.  Nie wiem czy to ta niepewność jest taka fascynująca, czy okazuje się, że to właśnie kobiety lubią gonić króliczka, a może w końcu ten instynkt, który mówi „zmienisz go”, „przy Tobie on w końcu zrozumie”…. Skądś to znasz? Gdzieś to już widziałaś? To zdecydowanie jest tekst dla Ciebie.

Nie ma nic dziwnego w nastolatku, który nie może zdecydować się która dziewczyna tak naprawdę mu się podoba, nie dziwi nikogo, że nie wie co chce robić w przyszłości, dokąd zmierza, ot prawa młodości! Problem jednak zaczyna się kiedy ta nastoletnia niepewność i beztroska za bardzo przeciągają się w czasie, powodując, że dorosły już wiekiem mężczyzna wciąż zachowuje się jak dziecko.

On niby z Tobą jest, niby wszystko gra, ale plany czy deklaracje wywołują u niego paniczny strach, miliony wypowiedzianych słów, pustych, niczym nie podpartych obietnic, Ty to zauważasz ale dajesz mu czas, dużo czasu, bo ogarnie się, zrozumie, ale czy na pewno? On raz jest, raz go nie ma, w zależności od humoru, więc jaka jest gwarancja, że w końcu dowie się, zrozumie czego chce? I tutaj właśnie zachodzi ryzyko, bo tego nie wie nikt, niestety….

Czy podejmiemy to ryzyko czy nie, to jest już kwestia bardzo indywidualna, ale jednego jestem pewna-to nie będzie łatwy związek i może się okazać, że siedzimy na tykającej bombie, dzień po dniu zastanawiając się kiedy w końcu wybuchnie. Jeżeli o czymś takim marzymy, jeżeli właśnie taka relacja nam odpowiada, bardzo proszę, ale jeżeli jednak ten układ się nie sprawdza i nie czujesz się bezpiecznie i komfortowo, cóż… bierz nogi za pas, uciekaj!

Nikt od nikogo nie oczekuje, że po pięciu minutach znajomości będziecie doskonale wiedzieli czego chcecie, bo to byłaby już gruba przesada, ale warto pamiętać, że ta sytuacja nie może trwać wiecznie. Jeżeli On nie umie się zdecydować, nie wie czy chce czegoś więcej czy to Ty jesteś tą jedyną, kiedy wciąż woli skakać z kwiatka na kwiatek to oznacza, że to już przegrana sprawa.

Chcesz czekać? Czekaj, ale przygotuj się na momenty załamania i frustracji. jesteś przekonana, że właśnie Tobie się uda go „oswoić” spróbuj, ale pamiętaj, że może to być misja niemożliwa, bo chociaż facet bywa jak dziecko to trzeba pamiętać, że u dorosłego osobnika niektóre zachowania są już  bardzo mocno zakorzenione, trudne do wytępienia.

Idąc tropem powiedzenia, że nie można wszystkich mierzyć jedną miarą, okazuje się, że można dać facetowi szansę. Jak? Uciec, odejść, zniknąć z pola widzenia, przestać być na każde pstryknięcie palcami a istnieje szansa, że zrozumie…. Tak naprawdę dopiero kiedy Cię straci, odczuje Twój brak okaże się czy naprawdę mu na Tobie zależało. Jeżeli tak-przyjdzie do Ciebie, ale jeżeli nie zrobi to na nim wrażenia-cóż zapomnij o nim, nie ważne jak trudne by to było. Wiem, że w życiu mało co bywa łatwe, ale chwila cierpienia może okazać się niczym w porównaniu z latami niepewnego, pełnego łez i zawodów związku.

Nie ma sensu marnować czasu na gonitwę za czymś co z góry spisane jest na porażkę. Nikogo do niczego nie możemy zmuszać, także do miłości, bo albo się kogoś kocha albo nie, proste. Zdaję sobie jednak sprawę, że to brzmi okrutnie, chociaż jest zdecydowanie prawdziwe, ale ostateczna decyzja i tak należy do Ciebie.

Czy miałyście podobne doświadczenia? Jakie macie zdanie na ten temat? Zapraszam Was do dzielenia się ze mną Waszą opinią w komentarzach.

 

 

 

25 Replies to “Kiedy On nie wie czego chce…”

  1. To ja, ponownie.
    Powiem Ci, że miło jest czytać kogoś, kto pisze na podobne tematy. I miło jest czytać kogoś, kto pisze o nich tak samo, ale tak jakby inaczej. Masz przyjemny styl. Trochę chaotyczny, trochę nieskładny, ale jest to Twój styl i bardzo mi się podoba.
    A przechodząc do tematu:
    Tak, znałam takiego faceta. Niejednego. I nie raz uciekłam z takiego związku, pożarta przez „robale” od środka. Robale, czyli wątpliwości. O to, czy na pewno mnie kocha. Czy na pewno chce ze mną być. Czy na pewno jest ze mną szczęśliwy. Miałam również robale, które kąsały bardziej: czy na pewno mnie nie zdradza? „Czekanie nauczyło mnie, żeby nie czekać”.
    Nie ma sensu czekać na kogoś; warto czekać aż znajdzie się ktoś, kto będzie wiedział czego chce. Bo to dwie zupełnie różne strony.
    Pozdrawiam!

    1. To bardzo przykre i szalenie krzywdzące. Niestabilność w związku to jedna z najtrudniejszych rzeczy, bo ja sama nie lubię niepewności co będzie jutro. Niestety to zdarza się bardzo często, a partner, który za często zmienia zdanie dla mnie dziś jest nie do przyjęcia, bo wiem, że to się dobrze nie skończy. pozdrawiam.

  2. Hmmm ja właśnie się czoraj zapytałam czy dla niego na pewno to „jest to” i czy na pewno ja jestem „tą” (planujemy dziecko i stąd to pytanie ode mnie- można by rzec że dla zasady. W odpowiedzi usłyszałam,że ciężko mu na to odpowiedzieć i właściwie nie umie odpowiedzieć. Przykre – teraz myślę, że 5 lat związku nie miało sensu bo po co skoro on nie potrafi się określic że swoimi uczuciami, a do tego temat dziecka. Faceci są do kitu- bo fajnie im być „pod opieką” nas kobiet ale jeśli przychodzi coś do czegoś to nagle wszystko jest dla nich za trudne.

    1. Zgadzam się z Tobą, że to przykre, bo mogłoby się wydawać, że po pięciu latach związku sprawa powinna być jasna. Niestety nie zawsze jest. Nie wszyscy mężczyźni są tacy sami ale od tych niezdecydowanych ja wolę trzymać się z daleka. Nie jestem w stanie ocenić Twojego związku, ale warto pamiętać, że mężczyźni nie lubią być zaskakiwani i może to przestraszyło Twojego partnera? Mam jednak nadzieję, że wszystko się ułoży i tego właśnie Ci życzę. Pozdrawiam, Magda.

    2. Nie powiem- utożsamiam się z tym , co jest tutaj napisane.
      Po 6 latach związku – koniec .
      Nowy związek – rok czasu – zamieszkanie ze sobą .
      Najpierw słyszałam – kocham.
      Później- nie wiem
      Później – Lubię Cię ( myśle – oho wystraszył się )
      Po prawie roku nie wiem czy się dogadamy …. i zapytany o to, czy kocha – mówi, ze chyba …
      CHYBA …. życie w niepewności boli , tym bardziej , ze widzisz te wątpliwości na co dzień i mimo , ze widać , ze on się stara żyć normalnie – to po prostu czuć , ze on dalej nie wie
      ( bo przecież życie jest krótkie , kiedy pojawiają się konflikty o pierdoly – zapewne myśli, ze może być z kimś innym inaczej – tak naprawdę nie wiem co on myśli …. )
      Ja – kiedy myśle , ze jest już dobrze – serduszko mi się skleiło , za chwile po takich słowach „chyba” , pęka na nowo …. ciekawe jak długo moje serce jeszcze będzie jakoś poskładane ….

      1. To boli, wiem, a życie przypomina nieustanne siedzenie na bombie. Najgorszy w tym wszystkim jest brak komunikacji, brak otwartej rozmowy i pół słówka „chyba”, „nie wiem” itd. Życzę Ci aby wszystko się w końcu ułożyło. Pozdrawiam

  3. Hmm , można powiedzieć, że za dobrze to znam. Mieszkamy ze sobą od ponad pół roku A on nagle nie wie czego chce. Ta niepewność mnie przerasta bo boję się pomyśleć co będzie dalej

  4. Ja po 10 latach usłyszałam, że nie wie czego chce…. Okazało się, że te słowa oznaczały „nie chcę być już z tobą, tylko z kimś nowym”.
    Na jego nieszczęście mocno pożałował tej decyzji i próbował wszystko cofnąć, bo „tamto” to też nie było to… Tak już ci ludzie mają.
    Leczę się i wyciągam nauczkę z tej lekcji już trzeci rok, ale jest już o niebo lepiej. Szkoda tylko czasu…………… i zatrucia duszy, bo ponownie zaufać komuś innemu wydaje się niemożliwe.

    Kiedyś słyszałam pewną teorię (od mężczyzny!), że jeśli się nie zdeklaruje (zaręczyny / ślub) po 2 – 3 latach, to już powinna nam się zapalić czerwona lampka. Uciekajcie dziewczyny od takich!

  5. Witam ja od kilku miesięcy spotykam się z meszczyzna ktory nie dawno wyznał mi że nie chce żyć w prawdziwym związku , że nie wie czego chce w życiu ,że czuje się nieszczęśliwy z tego powodu bo ma trudny charakter i że komplikuje wszystkim życie kto do niego się zbliży. Postanowiłam więc zakończyć to że względu na moje emocje i uczucia ….lecz on nie pozwala mi odejść na dłużej po kilku dniach zawsze wraca , prosi o spotkanie . Jest osobą bardzo zamknięta i skryta , żeby coś się dowiedzieć muszę to z niego wyciągać i nie zawsze dostaje na wszystko odpowiedzi . Wybiera te na które chce tylko odpowiedź. Dziś postanowiłam stanowczo zakończyć to wszystko lecz on chce utrzymywać kontakt pisowny !

    1. Kurczę, no to łatwe nie jest i jeżeli mam jakiekolwiek prawo Ci coś podpowiadać to zrób tak jak czujesz, że powinnaś zrobić. Jeżeli ta relacja Cię męczy to faktycznie ją zakończ. Czasem takie stanowcze decyzje mogą przynieść skutek w postaci deklaracji partnera, ale pewności nigdy nie ma, więc w tej chwili pomyśl o sobie i swoich uczuciach. Pozdrawiam serdecznie. Magda

  6. Tak,to wszystko dotyczy także mnie.u mnie sytuacja jest trochę bardziej pokręcona i do tego mamy dziecko,więc regularnie przyjeżdża do nas co drugi trzeci dzień.mowi jak bardzo mu zależy,jest zazdrosny a nie potrafi tak naprawdę postawić na jedną kartę.wlasnie przez flustracje i dni pełnych łez chciałam to zakończyć ale gdy go widzę nie potrafię mu się oprzeć😔może kiedyś znajdę w sobie siłę by to zakończyć…

  7. Jesteśmy ze sobą ponad 2,5 roku, poznaliśmy się w kraju w którym żadne z nas się nie urodziło. Na początku był idealny, były kwiaty co tydzień, czekoladki, restauracje, wycieczki, wakacje, jednym słowem było wszystko. Od 14 miesięcy mieszkamy razem a od 5 miesiecy mieszkamy w kraju w którym on się urodził i do którego się przeprowadziliśmy. Niestety dla mnie to nowy kraj, nowy język i dużo nowych problemów. W niczym mi nie pomaga, w mieszkaniu ja gotuje, sprzątam, piorę. Mówi że kocha mnie ale nic do mnie nie czuje, jak to jest możliwe by kogoś kochać jednocześnie i nic do niego nie czuć? W tygodniu on pracuje, a w weekendy spędza czas ze znajomymi a ja sama zostaje w mieszkaniu.. Kilka miesięcy temu chciał rodzine zakładać, mieć dziecko ale ślub najlepiej za 10 lat, dla mnie to nie do zaakceptowania. Unika mnie teraz jak ognia takie mam wrażenie, nie przytula nie całuje.. Mam ochotę spakować się i uciec bez słowa…

    1. Nawet nie wiem co mam na to powiedzieć, chociaż pierwsze co mi przychodzi na myśl to Faktycznie wiej, ale nie powiem, bo nie mam takiego prawa. Kocha, ale nic nie czuje? Też nie wiem jak to możliwe. Jedyne co mogę powiedzieć to zrób to co dla CIEBIE będzie najlepsze, a ja życzę Ci abyś podjęła właściwą decyzje. Pozdrawiam serdecznie, Magda.

  8. Znałam kiedyś takiego. Sam wprost mówił, że nie wie czego chce i dokąd zmierza nasza relacja. Nie oszukiwałam się, że kiedykolwiek określi się w tym wygodnym dla niego układzie. Zerwaliśmy kontakt z mojej inicjatywy. Pradoks polegał na tym, że po jakimś czasie się do mnie odezwał. Powiedział, że z nikim nie czuł się tak swobodnie jak ze mną i chciałby spróbować być razem. Niestety wtedy już było za późno, poznałam kogoś innego i zdecydowanego na dzielenie wspólnie życia. Dlatego dziewczyny nie oszukujcie się, trwanie w takich relacjach jest dla nich wygodne i nie zmienią zdania nie wiadomo jak długo z nimi będziecie. Zrywajcie i układajcie sobie życie na nowo. Jeżeli Ci faceci mają odrobine głębszych uczuć do was to poczują to dopiero po stracie. Głupio to brzmi ale w takiej sytuacji jedyną szansą na spełnienie waszej miłości jest zerwanie.

    1. Zgadzam się z Tobą w 100%. Podjęcie decyzji o odejściu nie jest łatwe, ale warto w takiej sytuacji zadać sobie pytanie czy chcemy żyć w wiecznej niepewności? No właśnie. Pozdrawiam, Magda

  9. Tym razem mój tytuł będzie „Kiedy ona nie wie czego chce”. Przed ślubem prosiła, żebym przyjeżdżał, bo czuje się samotna. Wcześniej, kiedy nie znaliśmy się jeszcze miała mieć depresję i leczenie u psychiatry. W czasie narzeczeństwa to ona zapytała, czy zostanę jej mężem. Po ślubie było cudownie, urodziło nam się czworo dzieci. Lecz teraz od jakiegoś czasu jej zaczyna przeszkadzać wszystko: to, że dzieci głośno krzyczą, że gdy z nimi się bawię i rozrabiamy to się głośno śmieją lub wrzeszczą, wszystko co robi to robi w ciszy nic nie mówiąc. Małżeńskie obowiązki ogranicza do nakarmienia nas wszystkich, żeby żadne nie było brudne i schludnie ubrane. Ale sama idzie spać, odwraca się plecami, kiedy ja się kładę, nie bawi się z dziećmi. Za to cały dzień chodzi po domu z różańcem, czyta książki religijne, kiedy tylko może to modli się. Często chodzi do kościoła. Zachowuje się jak osoba przystępująca do życia konsekrowanego. Nie takiej żony oczekiwałem. Nie wiem co wpłynęło na takie zmiany u mojej żony, czy wstąpienie dwóch synów do ministrantów? Teraz ja mogę zadać pytanie: kiedy ona nie wie czego chce? Czy być dalej żoną, a może zmienić swój stan i oddać się kościołowi? Nie wiem już co mam robić, trwać w tym „papierowym” związku?

    1. Czy powinieneś trwać w papierowym związku, czy nie to ja niestety Ci nie powiem, bo decyzja musi być Twoja. Rozumiem, że rozstanie wcale nie jest tym czego byś chciał, ale zastanów się czy jesteś szczęśliwy? Czy chcesz trwać w niepewności? Czy tego właśnie od życia chcesz? Dla mnie zawsze najważniejsza jest rozmowa, ale zdaję sobie sprawę, że nie zawsze jest ona możliwa. Porozmawiaj z żoną, być może rozmowa dużo wyjaśni, ale jeżeli nie to pomyśl czego chcesz, a odpowiedź na Twoje pytanie pojawi się sama. Pozdrawiam, Magda

  10. Faceci to dzieci, faceci nie wiedzą czego chcą. Sam jestem facetem i staję w obronie swoich ziomali. Jeszcze przed ślubem w podobny do opisanego tu sposobu sprawdzałem swoją obecną żonę. Mówiłem „Nie przyjadę do Ciebie”, „Nie spotkam się z Tobą”. I co? Prosiła, żeby przyjechać, bo jej życie jest takie puste beze mnie. Sama z zaskoskeczenia zapytała mnie, czy zostanę jej mężem. Po ślubie urodziły się dzieci, których też chciała. Teraz te same dzieci czuję, że stają się dla niej udręką. Bo biegają, krzyczą, biją się, przeszkadzają, zadają setki pytań. Więc jak to jest? Przed ślubem nie wiedziała jak to będzie? Nie przytulamy się, nie całujemy. Dzieci chętniej przychodzą do mnie na kolana niż do swojej mamy. Bo ich mama zamknęła się na świat, jakby żałowała tego całego zamążpójścia i konsekwencji. Była sama, było źle. Nie jest sama, też jest źle. Kobieta zmienna jest? Tylko dlaczego dopiero teraz to ujawnia?

    1. Wiele razy mówiłam o tym, że ten wpis nie jest atakiem na mężczyzn i nigdy nie zaryzykuje stwierdzenia, że kobiety są „lepsze”. Jest mi bardzo przykro kiedy to czytam i wierzę, że jest Ci ciężko. Tak, kobiety bywają zmienne, ale chociaż nie znam Waszej sytuacji to myślę, że nie o to tutaj musi chodzić. Być może coś Twoją żonę dręczy? Wspominasz, że zachowuje się jakby żałowała, ale czy udało Wam się na ten temat porozmawiać? Z doświadczenia wiem, że rozmowa jest bardzo ważna, ale z tego samego doświadczenia wiem, że nie z każdym rozmawiać się udaje… Trudno mi tutaj wyrokować, bo nie mam takiego prawa, ale może problem ma jakieś inne podłoże i warto skorzystać z pomocy psychologa? Mam nadzieję, że wszystko się wyjaśni i ułoży. Pozdrawiam Magda

  11. Jesteśmy razem pół roku on ma 32 lata ja 41 i nigdy nie był w związku co wydawalo mi sie dziwna ale podjęłam ryzyko bo bardzo mi się podaba. Jest taki spokojny i czuły ale ma dziwne zmienne nastroje. Mówi że Kocha że chce ze mną być ale nie umie boi się i nie wie czego chce, nie wiem o co mu chodzi.Raz jest czuły i kochający a innym razem zimny jak lód .Nawet się nie kłócimy bo nie ma o co ,a on zachowuje się jakby miał dwie twarze.Nie umie podjąć decyzji czy uciekać czy próbować z nim być?

    1. Szczerze mówiąc to nie umiem odpowiedzieć na to pytanie, bo jedyną osobą, która zna właściwą odpowiedź jesteś Ty. Rozumiem doskonale Twoje wątpliwości, ale zastanów się czy trwanie w tym związku i czekanie na jego decyzję jest dla Ciebie dobre. Jeżeli masz w sobie chęć i cierpliwość-próbuj, jeżeli czujesz się nieszczęśliwa to znasz Odpowiedź. Może rozmowa, szczera i stanowcza, w której powiesz o swoich uczuciach i oczekiwaniach, o tym co Ci nie pasuje, będzie w stanie rozwiać Twoje wątpliwości? Życzę Ci wszystkiego dobrego i mam nadzieję, że wszystko się ułoży. Pozdrawiam serdecznie, Magda.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *