Londyn, czyli niezwykła przygoda, część pierwsza.

Londyn. Od kiedy mieszkam w Anglii, pytanie czy byłam w Londynie wydaje się być na porządku dziennym, bo jak można mieszkać w UK i nie być w stolicy. No cóż…. Ja do Londynu wcale nie mam blisko i do tej pory myślałam, że nie mam ani wyraźnego powodu, ani potrzeby tam być, cóż mogę rzec? Myliłam się bardzo, oj bardzo.

Pomysł wycieczki do Londynu był trochę przypadkowy, zwyczajnie, kiedyś moja córka wspomniała, że chciałaby tam jechać, a ja podchwyciłam ten pomysł i wykorzystałam jako niespodziankę na jej urodziny. To był strzał w dziesiątkę, bo chociaż tylko dla mej córki wyjazd był niespodzianką, to szybko okazało się, że także i Nas mocno zaskoczył i dziś już wiem, że zostanie w naszej pamięci na zawsze…

Podróż, całe pięć godzin siedzenia napawała mnie lękiem, bo dla mnie dwie godziny w kinie to już wyzwanie, ale okazało się, że nie taki diabeł straszny, bo grunt aby podróżować  dobrym towarzystwie :). Dla mnie i Kingi była to pierwsza wspólna podróż, która od pierwszych minut okazała się strzałem idealnym! Pięć godzin strzeliło nie wiadomo kiedy, a od śmiechu dostałyśmy zakwasów, a że kilka osób nie mogło się wyspać? No cóż…..  Straty zawsze muszą być :).

Pierwsze kroki naznaczone były szokiem, ale nawet zaginiony bagaż Kingi nie zdołał popsuć nam humoru na długo i po załatwieniu formalności, uboższe o jedną walizkę ruszyłyśmy do hotelu. I tutaj zaczęły się schody, do hotelu czyli gdzie? Nawigacja, pokazywała-jedź tu, przesiądź się i jedź tam, niby proste, ale po wejściu na dworzec okazało się  to nie do końca oczywiste… Metro? Spoko, może być i metro, ale która platforma, która linia? Sprawa się skomplikowała, a płynące wokół tłumy niczego nie ułatwiały, ale siła kobiet właśnie na tym polega, że co ich nie zabije to je wzmocni. My nie damy rady? My? No cóż, trzeba przyznać, że pan z obsługi metra nieco sprawę ułatwił i skierował nas na właściwą platformę a potem poszło już samo.

Dotarłyśmy do hotelu zmęczone ale adrenalina wciąż trzymała. Tam czekała na nas Ona, Karolina i zaczęła się nasza niezapomniana przygoda.

Planów miałyśmy całkiem sporo, ale jak to w życiu bywa, ta wycieczka okazała się totalnym spontanem i pójściem na żywioł, a zamiast zwiedzania miasta pierwszy dzień zdominował zagubiony bagaż, a więc co? Zakupy. Primark, którego znalezienie okazało się nie małym wyzwaniem. Miały być zakupy, była wycieczka krajoznawcza z nawigacją, która zaraz po tym jak oszalała, zaprowadziła nas do Pałacu Buckingham. Królowej na horyzoncie nie było, cyknęłyśmy więc foty i w drogę, szukać sklepów. Całkiem przypadkiem przy tej okazji zwiedziłyśmy spory kawał miasta, jak chińskie turystki z aparatami w dłoniach.

Cóż, złośliwość rzeczy martwych spowodowała, że bateria domagała się źródła energii, a power bank jak na złość odmówił posłuszeństwa, dlatego z pałacu mam niewiele zdjęć, ale to był dopiero początek wszystkiego, bo cała atrakcja zaczęła się właśnie tutaj. Poszukiwania sklepu zostały zwieńczone sukcesem, chociaż i tu czekało na nas wyzwanie. Sklep ogromny, tłumy jak na dworcu a znalezienie działu z bielizną graniczyło z cudem, aż zastała nas noc. Ale jak tu wrócić do hotelu? Prosta sprawa, jest metro, a że nie ta linia i nie ta stacja to już szczegół, bo my nie damy rady? MY?! Dla nas nie ma rzeczy niemożliwych…. Kilka przesiadek i nagle okazało się, że nawet mapę da się odczytać, a co….

Bilans pierwszego dnia? Kupa śmiechu, jedna zgubiona walizka, kupa śmiechu, trzy pary wielkich ze zdziwienia i szoku oczu, pierwsze zagubienie w Londynie, kupa śmiechu, pierwsze odnalezienie, pierwsza podróż metrem, spotkanie z przyjaciółką, pierwszy spacer, ogromne ilości adrenaliny, przymusowe zakupy, brak zgubionych dzieci i apetyt na więcej. A potem było już tylko lepiej, ale o tym dowiecie się już wkrótce 🙂

3 thoughts on “Londyn, czyli niezwykła przygoda, część pierwsza.

    1. W normalnych warunkach pewnie też tak bym zareagowała, ale tutaj było inaczej i powiem tak:opłacało się 🙂
      Pozdrawiam, Magda

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *