Samotność w związku.

Samotność czasem bywa trudna, ale najgorszym według mnie „rodzajem” samotności jest samotność z związku, samotność we dwoje. Kto tego nie przeżył ten pewnie nie wie jak bardzo jest to przykre, jak bardzo krzywdzące i bolesne.

Istotą związku jest trwanie razem w radości i w smutku, w szczęściu i w bólu, więc jak to się dzieje, że ludzie coraz częściej się od siebie oddalają? Co dzieje się z tą fascynacją, miłością i uwielbieniem, które łączą ludzi? To zaskakujące jak często widzę pary, które w teorii pozostają w związku, ale w praktyce łączy ich tak niewiele. O co w tym wszystkim chodzi? Na początku jest cudownie, fascynacja, wspólne pasje i cele, miłość kwitnie więc co takiego dzieje się później, że dwoje tak bliskich sobie wcześniej ludzi, nagle dzieli przepaść? Może to życie to powoduje, może nasza niedbałość o związek i ignorancja?

Samotność bywa niszcząca, niby jest dwoje, a jednak nie. Niby razem, a w gruncie rzeczy osobno. To pierwszy poważny sygnał, że w związku nie dzieje się najlepiej, że coś jest nie tak. Brak rozmów, wspólnie spędzanego czasu, wspólnych tematów i pasji, czujesz to? Czy tak powinno być, czy może w długoletnim związku jest to norma, którą należy zaakceptować? Nie, nie i jeszcze raz nie. Jeżeli czujesz się samotna, niezauważona i z tego powodu rozgoryczona, oznacza to, że przyszedł czas na  zastanowienie, czy to jest to o co nam chodziło? Właśnie.

Życie w związku powinno oznaczać partnerstwo, wzajemny szacunek i wsparcie, ale zauważam jak często odbiega to od rzeczywistości. Ciągłe szaleństwo i zabieganie, praca-dom, dzieci, obowiązki tak bardzo dominują nasze życie, że zapominamy o pielęgnowaniu związku. Proza życia, ale czy to musi być regułą? Nie, bo nie ma nic gorszego niż przedmiotowe traktowanie drugiego człowieka, nikt na to nie zasługuje.

Wyobraźcie sobie sytuację, kiedy po całym dniu pracy wracacie do domu, o czym wtedy marzycie? O wspólnym odpoczynku, dzieleniu się wrażeniami z minionego dnia, a co otrzymujecie w zamian? Nic, cisza, ani słowa, no nie licząc pytania „Co na obiad?”, bo na świecie są ważniejsze sprawy niż Ty. Brzmi okrutnie, ale takie rzeczy niestety się zdarzają, ale czy proza życia jest na to wytłumaczeniem? Dlaczego więc wciąż krzywdzimy siebie wzajemnie? Do dziś do tego nie doszłam.

Przeraża mnie ogólne przekonanie, że tak już musi być, że wzajemna fascynacja już minęła i nie ma odwrotu. Przyjmujemy wszystko z pokorą i chociaż nam to przeszkadza nie potrafimy walczyć. Skoro mamy siebie to już na zawsze tak będzie, nie ma potrzeby się starać, szkoda wysiłku… To błąd, bo pewnego dnia może okazać się, że z uczucia, które Was łączyło, dziś nie zostało już nic…

Czy poświęcanie sobie uwagi jest rzeczywiście takie trudne? Nie zapominajmy, że życie składa się także ze szczegółów, którym także trzeba poświęcić wiele uwagi, bo samotność we dwoje jest dużo gorsza niż w pojedynkę.

2 thoughts on “Samotność w związku.

  1. hmm…
    Dokładnie. Choć z drugiej strony jeżeli tworzymy związek (jak zwał tak zwał) i każdego dnia nie zachowujemy się jakbyśmy zdobywali swoją drugą połówkę…No słabo troszkę. Pewien bardzo życiowy człowiek kiedyś mi powiedział, że najważniejszy w związku jest dialog… I to jest chyba sedno tego wszystkiego. Bo uczucie bez dialogu nie istnieje. Czego mamy się spodziewać po powrocie do domu? Normalności. Tego oczekujmy co sami dajemy.

    1. Z każdym jednym komentarzem zaskakujesz mnie coraz bardziej…. Zdobywanie, dialog…mam wrażenie jakbym sama to napisała, bo mężczyźni tak rzadko to rozumieją 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *