Bo ważne jest to co mam!

Jak często słyszę narzekania, że nie mam tego czy tamtego, chciałabym mieć, jestem nieszczęśliwy/wa? Nie wiem na pewno, ale wciąż odnoszę wrażenie, że ma to związek z naszą słynną polską mentalnością, narzekać, narzekać i jeszcze raz narzekać…. A gdyby tak dla odmiany cieszyć się z tego co mamy?

Zastanówmy się przez chwilę jaki wpływ na nasze życie ma negatywne myślenie? Zdecydowanie destrukcyjny, dlatego dziś wspólnie zastanówmy się nad pozytywnymi stronami naszego życia, pomyślmy o tym co mamy, co nam przynosi radość, zapominając o tym czego nam brakuje. Gotowi?

Pieniądze. Temat rzeka, bo któż z nas ma ich za dużo? Podejrzewam, że nikt, ale zdaję sobie sprawę, że jest to najczęstsza przyczyna naszego „nieszczęścia” i fakt, że może i rzeczywiście pieniądze szczęścia nie dają, ale jak bez nich żyć? Nie da się, zwyczajnie się nie da i to nie ulega wątpliwości, ale jak często słyszę „ja nie mam pieniędzy…”? Bardzo często i dlatego zastanawiam się, co tak właściwie ten zwrot oznacza, bo dla mnie to proste-nie mam pieniędzy oznacza, nie mam na rachunki, jedzenie czy inne podstawowe potrzeby, ale nie dla wszystkich jest to jasne. To, że nie mam butów za setki czy tysiące złotych oznacza, że jestem biedna? A może brak najnowszego Audi w garażu tak bardzo nas dołuje? Ale dlaczego właściwie nie zauważamy, tego że w szafie mamy kilka par innych, fakt, że tańszych ale ładnych butów? A samochód, może nie najnowszy model, ale jest i wozi więc co jest nie tak? Nie potrafimy doceniać i cieszyć się z małych rzeczy. Wszędzie i wciąż zauważamy tych, którzy mają więcej niż my, ale nie widzimy, że są także tacy, którzy mają mniej. To dołuje, zniechęca i zmusza do narzekań.

Kiedyś pewna znajoma bardzo zazdrościła innej kobiecie męża. „Ta to ma szczęście”, mówiła „trafiła na bogatego chłopa” kropka. Szczęście miała bo trafiła i już, ale to, że żona bogatego małżonka szczęśliwa nie była, nie było ważne, bo wspomniana znajoma zauważyć nie raczyła. To nic, że On traktował żonę źle, nie szanował, zdradzał i tak dalej, ale bogaty był i już, i wszystko jasne. Znajoma zaś nie widziała, że sama miała dach nad głową, który potrafiła utrzymać, samochód, który jakby nie patrzeć zawiózł gdzie trzeba. Nie była szczęśliwa, bo nie trafiła na bogatego chama-no cóż mogę powiedzieć, każdy ma swoją receptę na szczęście.

Doświadczyłam w życiu wiele, miałam lepsze i gorsze momenty, jak pewnie większość z nas, ale to właśnie te złe doświadczenia zbudowały prawdziwą mnie. Dzięki temu dziś doceniam to co mam, cieszę się z każdej rzeczy, która mnie otacza, bo wiem, że można mieć dużo mniej. Nie mam samochodu, nie mam nawet prawa jazdy ale mam dwie nogi, więc jestem szczęśliwa. Nie mam willi i garderoby wypchanej diorami, chanelami i innymi projektantami, ale nie dbam o to, bo mam się w co ubrać, mam za co te ciuchy kupić, a mogłabym nie mieć. Bogatego męża nie posiadam, ale czy fakt jego posiadania miałby być dla mnie wyznacznikiem szczęścia? Nie.

W naszym życiu zbyt wiele uwagi poświęcamy innym, skupiamy się na ich życiu, na stanie ich posiadania, nie myśląc wcale o sobie. Nie pamiętamy, że ważne są także drobiazgi, że chociaż dziś mamy mniej nie oznacza, że jutro nie będziemy mieć więcej, ale warunek jest jeden-skupmy się na sobie i swoim życiu, zawalczmy o siebie i spełnienie własnych marzeń, a w końcu zorientujemy się jakie mamy szczęście.

Znacie podobne sytuacje? Lubicie narzekać czy wolicie cieszyć się z tego co macie?

 

1 thought on “Bo ważne jest to co mam!

  1. Mądry tekst… też w szafach nie mam Diorów i Chanelli… A tak na poważnie.
    Polacy to taki naród, gdzie jak sąsiad ma krowę to Polak nie zrobi wszystkiego aby mieć dwie tylko wszystko aby mu tą krowę ubić.
    I tak… to własnie te złe doświadczenia i gorsze chwile kształtują nas…
    Poznałem ostatnio historię pewnego bezdomnego i to mnie w tym przekonało… ale o tym kiedy indziej.
    Świetne pióro.
    ps. róża wpadła do herbaty…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *