Dobrą być…. Może to błąd?

Kobieta i mężczyzna. Randki, miłość, w końcu związek. Na początku wszystko pięknie, wszystko gra, ale z upływem czasu coś się zmienia, coś Ci przeszkadza, On się zmienił? Oczekujesz różnych rzeczy a On ciągle zdziwiony, bo „o co Ci chodzi?”. Kiedyś się starał, zabiegał i dbał, a dziś co? Wszystko się zmieniło. Czy zastanawiałaś się kiedyś, czy czasem nie miałaś na to wpływu?

Na początku związku zawsze się staramy i nie ma w zasadzie w tym nic dziwnego, ale zauważyłam, że czasem te starania zachodzą nieco dalej niż byśmy chciały i choć nie zdajemy sobie z tego sprawy to konsekwencje tych starań nie zawsze nam się podobają. Co właściwie mam na myśli?

Przypomnijmy sobie jak to wszystko się zaczyna. Poznajemy Jego, spotykamy się i zakochujemy, chcemy stworzyć związek. Kierując się zasadą pierwszego wrażenia, staramy się coraz bardziej. Zapominamy przy tym o najważniejszym, czyli pozostaniu sobą. Nagle okazuje się, że On nie lubi danego gatunku muzyki-ty, od teraz, nie lubisz jej także, nie je mięsa-ty przestajesz też.  Twój wybranek chce pomóc Ci w codziennych obowiązkach? „No co Ty” mówisz mu, „poradzę sobie”. Sprawi Ci małą niespodziankę raz czy dwa, a Ty chociaż zachwycona, mówisz „Nie przesadzaj, nie trzeba było”. Znacie skądś takie sytuacje?

Z moich obserwacji wynika, że takie zachowanie u kobiet jest bardzo częste, ale do czego właściwie może nas to zaprowadzić? No cóż, chociaż w staraniu się nie ma właściwie nic złego to warto zachować umiar i własną osobowość. Ile to razy słyszałam „dlaczego On nie może kochać mnie takiej jaką jestem?”, a zastanawiałyście się kiedyś czy On Was tak naprawdę zna? Czy dałyście poznać prawdziwą siebie, czy może, kobietę idealną, która niczego nie wymaga, niczego nie oczekuje i dopasowuje się do niego w każdej sytuacji? No właśnie.

Jest to sytuacja bardzo niebezpieczna, bo prawie pewne jest, że po jakimś czasie Twoje Ja przemówi i wyjdzie na jaw, bo jak długo można udawać kogoś innego? O ile prościej byłoby dać poznać się z właściwej, tej prawdziwej strony? Ilu nieporozumień można by uniknąć? Zamiast udawać kogoś innego, zwyczajnie, od początku przyznać się, że uwielbiamy rocka, placki ziemniaczane zamiast makaronu, czy że wprost nie cierpimy myć okien?

Z biegiem czasu, kiedy związek nabierze tempa my zaczynamy wymagać. „Dlaczego nie wstawiłeś prania, nie odkurzyłeś, nie pozmywałeś itd?” Bo się przyzwyczaił, bo nigdy mu na to nie pozwalałaś. Przeszkadza ci kiedy  słucha głośnej muzyki? Ale dlaczego skoro zawsze twierdziłaś, że Ci to nie przeszkadza, że także taką lubisz? Zostawia ubrania gdzie popadnie a Tobie to przeszkadza? Ty zwracasz mu uwagę, On się irytuje, bo przecież jeszcze wczoraj nie było żadnego problemu, a dziś jest, o co chodzi? On już nie zabiega o Ciebie, czujesz się zaniedbana, a czy pamiętasz jak mówiłaś „przestań, nie musiałeś”, „nie trzeba było” itd?

Nagle zaczynasz się wściekać, On nic nie rozumie i tak do znudzenia. Zaczynają się kłótnie i wzajemne pretensje, coś się zmienia, coś się psuje… A można było temu zapobiec, wystarczyło być sobą, ale nie… kobieta zawsze chce być najlepsza i dobrze, ale zdecydowanie najlepiej być najlepszą wersją samej siebie.

Czy odnajdujecie w sobie podobne zachowania? Czy to Wam coś przypomina? Może jednak warto pozostać sobą?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *