Matka i córka, czy tu jest miejsce na przyjaźń?

O tym jak macierzyństwo zmienia życie wie każda matka, bo od momentu przyjścia maleństwa na świat, nic już nie jest takie samo. Życie wywraca się do góry nogami, zmieniają się priorytety, bo oto pojawił się ktoś, kto okazuje się całym Twoim światem. Dużo mogłabym o tym napisać, ale dziś chciałabym podzielić się z Wami refleksją na temat relacji łączącej matkę z córką i tego czy tu jest miejsce na przyjaźń, a jeżeli tak to gdzie przebiega jej granica?

Czy więź łącząca matki i córki jest szczególna? Dla mnie jest, ale fakt jest taki, że nie posiadam syna więc porównania także nie mam żadnego, dlatego dziś skupiam się tylko na księżniczkach mamusi i proszę o wyrozumiałość. Kiedy urodziła się moja córka byłam w siódmym niebie, czułam się wyjątkowo i chociaż tamte emocje opadły to ja codziennie zastanawiam się nad tym jakie puste byłoby moje życie bez niej. Dziś już wszystko wygląda inaczej niż jeszcze nie tak dawno temu, bo moja księżniczka powoli wkracza w fazę dorastania,  a ja sama jestem coraz bardziej przerażona. Zauważyłam też, że nasze stosunki także systematycznie ulegają zmianie, bo Ona już nie jest małą dziewczynką. Ale jaka jest właściwie recepta na tą niepowtarzalną relację? Czy ja powinnam być surową matką czy jednak przyjaciółką?

W momencie, w którym aktualnie się znajdujemy, mój zdrowy rozsądek podpowiada mi, że ten sposób wychowania powinien być jednak podzielony i odpowiednio wypośrodkowany, ale jak właściwie wytyczyć te granice? Tego Wam niestety nie powiem, bo nie jestem osobą kompetentną ale mogę jedynie opowiedzieć jak to na dzień dzisiejszy wygląda u nas.

Dziś jest już zupełnie inaczej niż jeszcze chwilę temu, bo nagle odkryłam jak z mojej malutkiej dziewczynki powoli rośnie nastolatka, która jeszcze niedawno słysząc słowo shopping, dostawała gęsiej skórki, a dziś? Dziś już inaczej na to patrzy a wspólne zakupy, raz na jakiś czas, okazały się dla Nas świetnym sposobem na spędzanie wspólnego czasu. Okazuje się, że z każdym dniem łączy nas coraz więcej, cieszę się kiedy przychodzi do mnie z problemami, uwielbiam kiedy dzieli się radościami, czuję, że mi ufa.

Dziś nasza relacja jest przyjacielska, ale pewne zasady zostają zachowane. Zależy mi na tym, aby moje dziecko chciało rozmawiać ze mną o wszystkim co ja cieszy czy niepokoi, dlatego staram się okazywać zrozumienie chociaż nie zawsze jest to łatwe. Pamiętam jednak o tym, że przede wszystkim jestem matką a matka to nie koleżanka i pewne granice nie powinny być przekraczane. Jak w każdej relacji, także i tutaj najbardziej liczy się szacunek (o miłości już nie muszę wspominać bo jest to oczywiste), bo bez  szacunku nie da się zbudować niczego wartościowego. Nauczyłam się też, aby rozmawiać z dzieckiem szczerze, chociaż odpowiednio do wieku oczywiście, ale nie ma tematów tabu-jest pytanie, musi być odpowiedź, inaczej się nie da.

Obie bardzo cenimy sobie wspólny czas, który daje nam tyle radości i oby tak już zostało. Boję się bardzo tego co jeszcze przede mną, ale chociaż to nie jest łatwe to staram się nie wyprzedzać faktów i nie martwić się na zapas. Chciałabym być dobrym i pozytywnym przykładem w życiu mojego dziecka, chciałabym aby ufała mi już zawsze, ale jednocześnie powinna pamiętać, że jestem mamą, a co za tym idzie, kiedy moje zaufanie zostanie nadwyrężone, konsekwencje także zostaną wyciągnięte, bo w życiu równowaga mus być.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *