Kiedy coś się kończy….

W każdym związku zdarzają się lepsze i gorsze chwile, czas wzlotów i czas upadków, ale czasem przychodzi moment kiedy zdajemy sobie sprawę, że coś się zmieniło, coś się wypaliło i coś już się w zasadzie skończyło. Zastanawiamy się co teraz, czy to już koniec? I chociaż czujemy, że uczucie wygasło to wciąż zastanawiamy się czy ten związek ma sens, czy można go odbudować? A w końcu zadajemy sobie pytanie-czy ja właściwie jeszcze chcę?

W takiej sytuacji nigdy nie jest łatwo i nigdy pewnie nie będzie, bo choć coraz mniej łączy Nas dziś to mimo wszystko pamiętamy, że jeszcze nie tak dawno łączyło Nas tak wiele… Życie jednak nauczyło mnie, że często w takiej sytuacji rozstanie bywa najlepszym wyjściem, bo lepiej pójść własną drogą niż sztucznie przy życiu utrzymywać rozsypujący się związek.

Dziś już wiem, że nie można tworzyć związku na „pół gwizdka”, że albo coś jest albo czegoś nie ma i kropka, a życie jest za krótkie aby marnować czas na coś co nie prowadzi do niczego. Stanęłam przed takim wyborem i chociaż nie było łatwo, to dziś wiem, że to była najlepsza decyzja. Najtrudniejsze jest przyznanie się przed samą sobą, że to koniec, bo chociaż od dłuższego czasu to czułam, to z całych sił odpychałam te myśli, starałam się o nich zapomnieć, żyć dalej jakby nic się nie zmieniło, ale tak się nie da i już teraz to wiem.

Związek można ratować ale tylko wtedy, kiedy oboje tego chcemy i oboje widzimy choćby cień szansy na powodzenie, bo w przeciwnym wypadku może to tylko sytuację pogorszyć. Kiedy uczucie wygasa, kiedy w związku zaczyna brakować części wspólnych, a jedynym co Nas łączy jest jeszcze szacunek to warto zakończyć to na tym etapie, rozstać się w zgodzie i zacząć życie od nowa, ale już w pojedynkę.

Nie warto ranić się wzajemnie i udawać, że jest dobrze, bo to do niczego nas nie zaprowadzi. Myślenie w stylu „a co tam, lepiej tak niż samotnie”, ale czy to rzeczywiście tak działa? czy naprawdę lepiej tkwić w nieudanym związku, niż dać sobie szansę na szczęście? Przyzwyczajenie, chociaż daje poczucie bezpieczeństwa ale jest zdecydowanie  słabym budulcem  trwałego związku i na dłuższą metę nie wystarczy. Niestety.

Takie decyzje nigdy nie są łatwe, ale kiedy pewnego dnia budzisz się i potrafisz przyznać, że to nie to, że z tego nic już nie będzie to chyba właśnie ta chwila, kiedy trzeba tą decyzję podjąć. Decyzja podjęta, chwila rozbicia, ukłucie bólu i w końcu głęboki oddech i ulga, bo wiesz, że to była jedyna słuszna decyzja. Dojrzała decyzja.

1 thought on “Kiedy coś się kończy….

  1. Zołzo zgadzam sie w 100% ale jest tylu ludzi co meczy sie i tkwi w takim syfie bo co powiedza inni albo boja sie ze sobie nie poradza w pojedynke. Ale w takich przypadkach czesto trzeba miec wokol siebie dobrych ludzi co chca wesprzec i nie tylko slowem a czynem bo czesto w takich sytuacjach wsparcie drugiej osoby dodaje skrzydel i wiary w swoje mozliwosci 🙂 Ja cale szczescie mialam wsparcie zolzy ktora do dzis jest dla mnie przykladem w wielu dziedzinach zycia 😛 Pozdrowienia ze Szwecji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *