Przestrzeń osobista, czyli granice, których się nie przekracza.

Dziś będzie temat trudny i bardzo osobisty, bo niby każdy z nas zna pojęcie przestrzeni osobistej, ale nie każdy rozumie to właściwie . Dla mnie jest to temat szczególny, bo akurat ja granice mojej przestrzeni mam bardzo jasno określone, co często spotyka się z brakiem zrozumienia, ale zacznę od początku.

Przestrzeń osobista każdego z nas jest, jak nauczyło mnie życie,  jest sprawą bardzo indywidualną, ale czym właściwie ona jest? W najprostszych słowach jest to pewna niewidzialna granica, jakby mydlana bańka, której rozmiar zależy tylko i wyłącznie od nas samych. niedostrzegalna gołym okiem, aleja doskonale wiem gdzie przebiega jej granica. Doskonale rozumiem, że otoczenie tych granic nie może widzieć dlatego ja głośno i wyraźnie o tym mówię i jak przekonałam się już kilka razy, czasem bywa to dla ludzi szokujące. Jak to wygląda? \opowiem wam o tym.

Punkt pierwszy sfera fizyczna. To tutaj właśnie spotykam się z największym zdziwieniem, bo ja nie lubię kiedy mnie ktoś dotyka bez potrzeby. Aby to dobrze wyjaśnić opowiem Wam pewną historię.

Praca, dużo ludzi, których znasz lepiej bądź mniej, ale trafia się osoba, która ma zamiłowanie do idiotycznych, wręcz irytujących zaczepek jak podszczypywanie, łapanie za różne części ciała-co na mnie działa jak płachta na byka. Po pierwszej takiej sytuacji, głośno i stanowczym tonem zwracam uwagę, że sobie takiego zachowania i dotykania nie życzę. Nie pomaga. Sytuacja powtarza się jeszcze kilka razy mimo moich protestów, kończy się na groźbie skargi-następuje spokój. Kiedy rozmawiałam o tym ze znajomymi dowiedziałam się, że moje zachowanie jest dziwne, bo co w tym złego? No cóż, zależy jak się na to patrzy. Z mojego punktu widzenia sytuacja jest nie do zaakceptowania-bo nie znaczy nie i ja nie muszę się z tego tłumaczyć. Nie widzę absolutnie żadnego powodu, aby w zasadzie obca mi osoba, bo poza „cześć”-„cześć” nic nas nie łączy, dotykała mnie w jakimkolwiek sensie. Czy uważacie, że to paranoja? Jeżeli jest to osoba obca lub mało znana nie wydaje mi się to dziwne. żyję w kraju, którego prawo zapewnia nietykalność przestrzeni osobistej i ja właśnie z tego prawa korzystam.

Punkt drugi sfera osobista. Bywają osoby, które bardzo dużo i chętnie opowiadają o sobie, swoim życiu, sprawach osobistych czy problemach i jeżeli komuś właśnie tak odpowiada-nie ma sprawy, ale ja podejście do tego mam zdecydowanie inne. Mówię tylko tyle ile chcę powiedzieć i nie rozumiem, dlaczego nie zawsze jest to szanowane. zdarzają się sytuacje kiedy osoby ponownie mało mi znane zadają bardzo intymne pytania, a kiedy ja na nie nie odpowiadam spotykam się ze zdziwieniem i krzywym spojrzeniem. No cóż, to już w zasadzie nie jest mój problem, bo jeżeli chcę się zwierzyć to ja zdecyduję komu. Proste. Nie jestem wylewna i do tego się przyznaję, ale nie uważam, że to jest jakaś poważna skaza na charakterze.

Moja własna przestrzeń osobista jest dla mnie bardzo ważna, a zdając sobie sprawę, że dla innych jest ona niewidzialna, grzecznie i głośno o tym mówię, co często nie jest dobrze odbierane mimo wszystko. Pamiętajmy więc o tym, że nie jest to przejawem wrednego charakteru czy złośliwości, ale naszych osobistych preferencji. Mówmy, głośno o tym co czujemy, co nam się podoba a co nie, szanujmy się wzajemnie.

1 thought on “Przestrzeń osobista, czyli granice, których się nie przekracza.

  1. Też nie lubię, kiedy ktoś obcy mnie dotyka, ale jak dotąd nie spotkałam się w tej kwestii z brakiem zrozumienia. Generalnie nie spotykam osób, które przekraczają granice mojej przestrzeni osobistej – chyba nie mam też ku temu zbyt wielu okazji, bo pracuję w domu 🙂
    Swoją drogą też nie rozumiem osób, które odczuwają potrzebę dotykania niemalże obcych ludzi. Wydaje mi się to strasznie creepy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *