Kobiecość, czyli muszę bo inaczej się uduszę.

Kobieta-wulkan emocji, mistrzyni fochów, której humor potrafi zmieniać się z prędkością światła, czy faktycznie takie jesteśmy? Właściwie zgadzam się z tym, bo ja swoje za uszami także mam. Nie jestem ideałem, jak już nie raz podkreślałam i nigdy nim nie będę, bo zwyczajnie w nie nie wierzę. Proste.

Zastanawiałyście się kiedyś czym byłoby nasze życie bez emocji? Bez złości, radości czy wzruszeń? Nuda, dlatego ja staram się nie tłumić emocji w sobie, bo wiem już, że nic dobrego z tego nie wyniknie. Kiedy mam powody do radości to się cieszę i nie ukrywam tego przed światem, bo niby dlaczego? Zauważyłam, że wolimy dzielić się z innymi swoimi porażkami czy nieszczęściem, ale radością już niekoniecznie, dlaczego? Kiedy spotka nas coś dobrego należy się z tego cieszyć i to na sto procent, bo każda pozytywna emocja dodaje kolorów naszemu życiu, a szczęście podobno przyciąga szczęście.

Inaczej rzecz się ma z emocjami negatywnymi, bo te  wyrażam już zdecydowanie chętniej. Nie lubię się nad sobą użalać i zdecydowanie sobie na to nie pozwalam, ale istnieje też coś takiego jak złość, czy wściekłość- i tutaj sprawa się nieco komplikuje. Czy bywam wybuchowa i impulsywna? Bywam i czasem sama się tego boję. Bywają dni kiedy wszystko wygląda jak zwykle, a życie toczy się normalnym torem, ale wystarczy jedna, malutka, malusieńka iskra a we mnie wstępuje demon-już wiem, że jeżeli nie znajdę ujścia tej złości to zwyczajnie się uduszę i koniec, nie ma odwrotu. Pokrzyczę, wyzłoszczę się i po dłuższej chwili czuję, że mi ulżyło, Najgorsze są jednak chwile kiedy zdam sobie sprawę, że sama nie do końca wiem o co mi chodzi, a to niestety bywa bolesne, ale i na to znajdzie się wytłumaczenie, wiadomo-potrzeba matką wynalazku-nie ma o co się przyczepić? Zaraz coś sobie znajdę, żaden problem prawda?

Nie, nie, nie-ja naprawdę nie jestem wariatką! Jestem zwyczajną kobietą i jak każda bywam impulsywna, a negatywnych emocji, podobnie jak tych dobrych, nie należy w sobie tłumić- nie tłumię więc i tyle. Czy ja działam impulsywnie? Akurat nad tym staram się panować, bo wiem, że emocje nigdy nie są dobrym doradcą, a zdarzało się już, że żałowałam decyzji podjętych pod wpływem emocji i wolę tego unikać.

Kobieca psychika jest szalenie rozbudowana i posiada wiele zakamarków, co nierozerwalnie łączy się z naszą wrażliwością i emocjonalnością. Kobieta myśli o tysiącu rzeczy naraz i kolejne tysiąc w tym czasie wykonuje, w jednej chwili jest zadowolona, a po chwili denerwuje się, bo przypomniała sobie to czy tamto. Takie już jesteśmy. Ja nauczyłam się, że niektórych cech zmienić się nie da ale można nad nimi trochę popracować. Nauczyłam się nie przynosić stresu z pracy do domu, bo i tak się kiedyś zdarzało, a po wyjątkowo ciężkim dniu wracam do domu spacerem, który na szczęście studzi moje emocje a do domu wracam spokojna jak aniołek.

Emocji nie wolno tłumić ale warto o nich rozmawiać. Jestem zła-mówię o tym, a kiedy jestem szczęśliwa-chcę tym szczęściem dzielić się z innymi. Kiedy czuję, że się gotuję staram się dać sobie chwilę na ochłonięcie, czasem się udaje, a czasem emocje biorą górę. Cóż ja jestem kobietą i wolno mi, prawda?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *