Czego pragnę ja?

Każdy z nas ma marzenia. Czasem realne, a czasem mniej, ale jak wiadomo bez marzeń życie byłoby nudniejsze, a już ich kompletny brak spowodowałby, że osiedlibyśmy na laurach, zabrakłoby nam motywacji do działania. Dziś jednak zostawię marzenia i skupię się na pragnieniach realnych i dotyczących mojego życia.

Nie wymagam wiele od życia, ale wiele wymagam za to od siebie, bo wszystko to co osiągnę. lub nie, jest tylko i wyłącznie moją zasługą. Nie zawsze jednak tak myślałam. Kiedyś wydawało mi się, że wiele wydarzeń jest dziełem przypadku, a ja na nic nie miałam wpływu, ale dziś już wiem, że to tak nie działa. Przede wszystkim to ja decyduję czy coś zrobię czy nie, dlatego konsekwencje, które ponoszę są jedynie wynikiem podjętych przeze mnie decyzji. I chociaż w życiu zdarzają się rzeczy, na które ja nie mam wpływu to za wszelką cenę staram się trzymać nad wszystkim kontrolę.

Jak więc już ustaliłam, ja decyduję za siebie i chciałabym żeby tak już było. Wiem, że może zabrzmi to dość egoistycznie, ale zdecydowanie nie to mam na myśli, ale wiem jak wiele osób spotyka się z manipulacją, dlatego ja mówię temu stanowcze nie. Nie znaczy to, że ja i tylko ja zawsze będę decydowała o  wszystkim, ale chcę żyć w zgodzie ze sobą, bez ciążącej nade mną presji i poczuciu, że muszę bo…

Jak każdy, ja też mam swoje ambicje, a więc staram się dążyć do wyznaczonych sobie celów. Nie zamykam się na świat, bo wiem, że jeszcze sporo przede mną a ja chcę uczyć się i doświadczać. bo samorealizacja buduje nas i naszą pewność siebie. W parze z samorealizacją idzie także samoakceptacja, która wymaga ode mnie wiele pracy. Jestem jaka jestem? No w zasadzie tak, ale to nie znaczy, że cech, które mnie denerwują lub przeszkadzają, nie mogę wyeliminować. Pracuję nad sobą i chcę pracować dalej bo nie jestem idealna i chociaż nie mam zamiaru być, ale chcę dobrze czuć się ze sobą. To samo dotyczy fizyczności-tu rozstęp, tam blizna, jak z tym żyć? No cóż, wyjścia są trzy: zamartwiać się, zwalczyć lub zwyczajnie zaakceptować i ja przyznam się otwarcie, że pierwsze wyjście nie ma u mnie racji bytu. Nie ma sensu marnować życia na błahostki.

Jako matka, pragnę wychować swoje dziecko na mądrego i zaradnego człowieka, bo w ogromnej mierze to my rodzice mamy wpływ na postrzeganie życia przez nasze dzieci. Chciałabym, aby moje dziecko w przyszłości było ambitne, pewne siebie i niezależne a co za tym idzie-szczęśliwe.

Dużo mogłabym tutaj powiedzieć, ale wiadomo, że jak każdy człowiek chcę być szczęśliwa, ale tylko ja wiem jak to zrobić. Dziś już to wiem i rozumiem, że moje życie jest w moich rękach i tego chcę się trzymać. A jak do tego wszystkiego doszłam? Odpowiedź jest krótka-dojrzałam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *