Czym tak naprawdę jest wolny związek?

Wczoraj miałam okazję obejrzeć film, który opowiadał o parze żyjącej w tak zwanym wolnym związku, co w zasadzie „zmusiło” mnie do refleksji, co tak naprawdę oznacza termin „wolny związek”? Czy to jest jeszcze związek, czy już zupełnie inna relacja?

Wolny związek, otwarty związek, bycie razem bez zobowiązań, ale czy to się wzajemnie nie wyklucza? Według mnie związek to związek, który już w samej teorii oznacza zobowiązanie do miłości, wzajemnego szacunku czy szczerości, więc czy pod tym pojęciem dalej kryje się związek?

Jak już nie raz podkreślałam, każdy z nas jest inny. Kierujemy się różnymi zasadami, mamy różne potrzeby i pomysły na życie i to nie podlega dyskusji, dlatego ja dziś chcę Wam opowiedzieć o moich prywatnych przemyśleniach dotyczących tego zjawiska.

Pisząc ten wpis mam na myśli dwoje ludzi, którzy oficjalnie są w regularnym związku, czyli  tworzą parę, mieszkają pod jednym dachem i mają wspólną codzienność, ale jest w ich relacji coś co dla mnie osobiście ze związkiem ma już mało wspólnego, czyli relacje seksualne z innymi partnerami. Może i nie idę z duchem czasu, może jestem staroświecka, ale jakoś kłóci się to z moją definicją prawdziwego związku. Ja osobiście czegoś takiego nie praktykowałam, ale przygotowując się do tego wpisu przeczytałam kilka artykułów poświęconych temu tematowi i już teraz wiem, że dla wielu  taki układ ma wiele pozytywnych aspektów. Na takie związki najczęściej decydują się ludzie młodzi, którzy nie potrzebują stabilizacji czy ograniczeń, a niewątpliwie taka relacja daje bardzo dużo swobody, partnerzy robią co i z kim chcą, czyli pełen luz.

No dobrze, ale czy taki związek nie ma żadnych minusów? Dla mnie zdecydowanie ma, bo chociaż ja cenię sobie swoją przestrzeń osobistą i nawet będąc w związku potrzebuję chwili tylko i wyłącznie dla siebie, to cenię sobie także stabilizację, którą związek może dać. A jak do tego wszystkiego ma się zazdrość? Powszechnie wiadomo, że odrobina tego uczucia dodaje uroku związkowi dwojga ludzi, a wolny związek zakłada możliwość spotykania się z innymi, a czy to z czasem nie budzi zazdrości, a co za tym idzie frustracji? Co właściwie w takim związku oznacza miłość? Gdzie w tym wszystkim jest miejsce na szacunek i przywiązanie? Nie wiem.

Podsumowując, dla mnie pojęcie „wolny związek” w zasadzie kłóci się z moim światopoglądem, ale to nie znaczy, że tego nie ma. Nie mam prawa oceniać nikogo i tego też nie będę czyniła, bo to prywatna sprawa każdego człowieka. Ja jednak wiem, że to zwyczajnie nie dla mnie. Nie umiałabym tak żyć-niby razem a jednak osobno. Owszem, można spotykać się bez zobowiązań, ale czy to można nazwać związkiem? Dla mnie to już dwa osobne pojęcia.

A co Wy rozumiecie poprzez pojęcie „wolny związek”? Czy taka relacja może być satysfakcjonująca na dłuższą metę?

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *