It’s my life!

Rady, porady i życiowe mądrości. Kto z nas ich nie słyszał? Kto choć raz nie usłyszał, że wszystko robi nie tak, że na każdym kroku popełnia błąd, że „ja na Twoim miejscu to…..”? Znacie to? Pewnie, że znacie.

Podobno „dobre rady są zawsze w cenie”. Zgodzę się, że nie ma w tym nic złego, bo osoba tak chętnie nam doradzająca zwykle  ma na uwadze nasze dobro ale jak w każdym innym aspekcie życia, także i w doradzaniu powinna być zachowana pewna granica. Dlaczego tak uważam? Już śpieszę z wyjaśnieniem.

Zdarzają się osoby, które chciałyby w stu procentach kierować naszym życiem, decydować zawsze i o wszystkim, znać nasz każdy jeden krok. Czasem bywają to rodzice czy dziadkowie, czasem małżonkowie czy partnerzy a nawet przyjaciele, którzy twierdzą, że o życiu wiedzą już wszystko, dlatego nie mogą się mylić. Cóż, doświadczenie to sprawa ważna, ale czy nigdy się nie myli? Każdy z nas ma inny charakter, inną osobowość oraz potrzeby i co najważniejsze nie każdy te dobre rady lubi, co dla mnie stanowi właśnie tą granicę.

Szanuję dobre porady i czasem sama z nich korzystam ale zasada jest jedna: kiedy potrzebuję porady to o nią proszę, ale nie znoszę wtrącania i układania mojego życia na siłę. Dlaczego? Bo czasem doradztwo przekracza już granicę pomiędzy radzeniem a wtrącaniem i niebezpiecznie wkracza już na pole o nazwie kontrola. Zrób tak, nie rób tak, powinnaś czy nie daj Boże „musisz”, które jak wiecie budzi we mnie bestię. Mam alergię na takie teksty, bo nikt tak naprawdę nie wie co dla mnie jest najlepsze, bo skąd miałby to wiedzieć? Kto czyta w moich myślach i wie czego tak naprawdę pragnę? Kto? Poza mną samą to już nikt. Jestem dorosła, a ludzie znają mnie na tyle na ile sama sam się poznać, wiedzą tyle ile chcę żeby wiedzieli, dlatego moje życie będę układała sobie sama.

Każdy z nas popełnia błędy. Nikt nie jest nieomylny ale to nie znaczy, że w życiu nie możemy kierować się własnym zdaniem. Podejmując własne, trafne bądź nie, decyzje budujemy własne, bezcenne zresztą doświadczenie, które w przyszłości zaprocentuje. Korzystanie z cudzych porad czy cudzego doświadczenia także nie jest złe pod warunkiem, że sami tego chcemy. Nie warto jednak ślepo podążać czyimś śladem bo to nasze życie przez które przejść musimy sami, bo nawet najbardziej życzliwy nam doradca za nas życia nie przeżyje, a nasze własne doświadczenia będą dla nas najlepszą lekcją na przyszłość.

2 thoughts on “It’s my life!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *