Trudne powroty, czyli gdzie jest mój dom?

Czas po urlopie to idealny czas na podsumowanie swojego życia. Beztroski czas już minął i czas powrócić do normalności, ale właśnie tutaj się na chwilę zatrzymam, bo warto zastanowić się co oznacza ta wspomniana normalność?

Do tej pory było dla mnie normą, że do Polski wpadam na urlop, spędzam beztroski czas z rodziną i znajomymi, ale z tyłu głowy zawsze mam, że to tylko urlop, czas na odpoczynek, a nie realne życie, ale tym razem coś się zmieniło…. Pierwszy raz od wyjazdu z kraju odczułam dziwny ciężar, którego do tej pory jakoś nie zauważałam, albo zwyczajnie nie chciałam zauważać.

Niby nic takiego się nie wydarzyło-wróciłam, otrzepałam się i już wiedziałam, że jestem w domu, tu gdzie jest moje łóżko, moje ubrania i inne rzeczy osobiste, moja praca i wszystko wokół czego kręci się moje życie. Jednak to nowe, jak dla mnie odczucie, sprowokowało mnie do refleksji, czy ja faktycznie potrzebuję zmiany? Czy ja tego chcę i właściwie jestem na to gotowa? Pytań wiele ale odpowiedź nasuwa się tylko jedna. Nie.

Po moim wyjeździe z kraju wielokrotnie słyszałam, że jestem odważna, bo się na to zdecydowałam i pewnie coś w tym jest ale na dzień dzisiejszy patrzę na to już nieco inaczej. Emigracja, jak każda inna poważna zmiana w życiu, budzi lęk oraz niepewność i to jest zupełnie normalne, ale ja po kilku latach spędzonych tu już o tym strachu nie pamiętam, za to lękiem napawa mnie dziś myśl o ewentualnym powrocie. Brzmi brutalnie? Może i tak ale jak wspomniałam przed chwilą, każda zmiana może powodować lęk, każda bez znaczenia jak bardzo poważna. Nie chcę, nie jestem gotowa na zmiany….

Wyjechałam z kraju, w którym brakowało mi równowagi i poczucia bezpieczeństwa, lekko zagubiona, za to z olbrzymim bagażem doświadczeń i jedynym czego byłam pewna to to, że potrzebuję zmian, zmian bez których zwyczajnie się uduszę. Dziś minęło kilka lat i moje życie jest stabilne. Wiem czego chcę i dążę do postawionych sobie celów. Dojrzałam.

Jestem z dala od rodziny i to nie zawsze jest łatwe, ale podejmując decyzje trzeba się liczyć z ich konsekwencjami, które ja także teraz ponoszę. Droga Rodzino, wiem, że nie jest Wam łatwo, wiem i rozumiem, ale ja nie jestem gotowa na zmiany-tak drastyczne zmiany, które ponownie wywróciłyby moje życie do góry nogami. Tęsknota boli, ale strach przed zmianami jest silniejszy….

Droga mamusiu nie mów mi, że nie mam serca bo to nieprawda…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *