Życie zaplanowane od A do Z- to nie ja!

Przeczytałam ostatnio, że kiedy nasze życie jest zaplanowane w 100% to mijamy się z jego celem, bo główną jego cechą jest nieprzewidywalność i chociaż jest to cytat, to mam wrażenie, że słowa są moje. Dlaczego? Bo utożsamiam się z tym bez dwóch zdań. Nie jestem zwolenniczką dalekosiężnych planów, bo życie nauczyło mnie, że to może rodzić frustrację, która skutecznie zniechęca nas do działania.

Wyobraźcie sobie sytuację kiedy zaplanowaliśmy nasze życie na przykład na 10 lat wprzód, a plany są bardzo szczegółowe. Czas mija a większość naszych założeń okazuje się fiaskiem, czy to nie zniechęciłoby Nas to dalszego działania? Jestem przekonana, że mnie tak, bo porażka często działa destrukcyjnie a kiedy sytuacja się powtarza, to może to nas doprowadzić do permanentnego zniechęcenia.

Nie zrozumcie mnie źle. Ja nie zakładam, że plany na przyszłość zawsze muszą okazać się klapą, absolutnie nie. Jedynie nie planuję swojego życia na dłuższy okres, bo doskonale zdaję sobie sprawę, że życie często te założenia weryfikuje, a ja chcę tego uniknąć. Nie planuję, że za 5 lat pojadę na Bali, bo tak naprawdę nie wiem w jakim punkcie wtedy będę, ale to nie znaczy, że rezygnuję z marzeń. Jeżeli moim pragnieniem jest tam pojechać to staram się zrobić wszystko aby to marzenie stało się to rzeczywistością, ale czy wydarzy się to za rok, cztery lata czy osiem to zależy od wielu czynników.

Planuję zawsze rzeczy, które przede wszystkim zależą ode mnie, które dzięki własnej pracy i samozaparciu mogę zrealizować. Unikam zaś dalekosiężnych projektów, których powodzenie zależy głównie od czynników zewnętrznych, bo tutaj już mało zależy ode mnie. Nie zakładam nic „na pewno” bo tak naprawdę nie mam pojęcia jak moje życie się potoczy i jakie szykuje dla mnie niespodzianki. Planuję obiady na cały tydzień, wizytę u fryzjera, wyjście do kina czy gruntowne porządki w domu, ale zostawiam sobie pewien margines na wypadek gdyby plany uległy zmianie.

Nie wybiegam za daleko w przyszłość, bo bardzo sobie cenię tą życiową nieprzewidywalność. Życie zaplanowane od A do Z nie pozostawia nam miejsca na wyobraźnię czy spontaniczność, a ja sobie takiego życia nie wyobrażam. Kiedy na sobotę zaplanuję porządki, ale w sobotni poranek obudzi mnie przepiękne słońce i nagle zapragnę udać się z córką na wycieczkę rowerową, to czy mam rezygnować z cudownego dnia na świeżym powietrzu tylko dlatego, że w grafiku mam napisane „mycie podłogi”? Nie, bo nic się nie stanie kiedy tą podłogę umyję jutro prawda? Nie chcę być więźniem własnego kalendarza, o nie.

Życie totalnie z dnia na dzień także nie jest dla mnie, bo jak każdy, mam swoje obowiązki, które muszą zostać wypełnione i nie ma zmiłuj, ale poza ty zostawiam sobie miejsce na spontaniczność, która dodaje nieco dreszczyku emocji, radości i luzu. Jak już nie raz podkreślałam, ja mam alergię na presję, a napięty grafik na kilka kolejnych lat zdecydowanie wywołałby silną reakcję alergiczną oraz stres- uda mi się czy nie uda. dlatego dla własnej higieny psychicznej takim założeniom mówię stanowcze NIE!

A jak to wygląda u Was? Jesteście zwolennikami bardzo sprecyzowanych planów na przyszłość czy stawiacie na spontaniczność?

9 thoughts on “Życie zaplanowane od A do Z- to nie ja!

  1. Ostatnio nauczyłam się, że należy robić plany nawet na za 20-lat i dążyć do nich ALE mieć wiadomość, że część z nich będzie trzeba zmodyfikować, porzucić bo staną się nieaktualne. Pracuję na tym obecnie, bo kiedyś tylko marzyłam, a teraz planuję 😉

    1. Jasne, ale ja to traktuję jako cele a nie plany, cele do których chciałabym dotrzeć ale nie zakładam z góry, że to wydarzyć się musi. Czasem planując coś na przykład na 10 lat do przodu, po latach może okazać się, że chcemy już czegoś zupełnie innego.

  2. Bardzo lubię planować swój czas. Aczkolwiek moje plany sięgają maksymalnie do końca tygodnia. Mnie też życie nauczyło, że takie dalekie w czasie planowanie może rodzić frustrację i zniechęcać. 🙂

  3. Oj zgadzam się. Ja lubię planować, ale na kilka dni do przodu 😉 Mam wiele marzeń, ale nie są to ścisłe plany, które mają jakiś termin końcowy. Stawiam na spontaniczność i czekam co mi życie przyniesie 🙂

  4. Zawsze trzeba znaleźć złoty środek. Ja planuję bardzo szczegółowo na 1-2 dni do przodu. Szczegółowo 1 tydzień do przodu, dość ogólnie miesiąc naprzód. W przypadku roku określam najważniejsze cele i terminy. Pewnych rzeczy nie lubię pozostawiać przypadkowi.

  5. Tez taknuwazam. Najlepszych wrażeń nie da sie zaplanowac. jedyne co niestety musze planowac jest urlop wiec ciezko w tym remacie o spontan a reszta niech sie dzieje co ma sie dziac 🙂

  6. Ja lubię planować, ale równocześnie bardzo często zmieniam zdanie, więc mój kalendarz jest pełen skreśleń i strzałeczek od pozmienianych planów 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *