Czego uczy życie na emigracji?

Życie na emigracji, czyli luz blues i kupa forsy, która zasadniczo powinna lecieć z nieba, żadnych problemów czy zmartwień, zwyczajnie „życie jak w Madrycie” i kropka. Ładnie to brzmi prawda? Kto z Nas nie chciałby takiego życia? Jak często osoby żyjące za granicą słyszą, że „Ty to masz dobrze, żadnych problemów”, ale czy to rzeczywiście jest takie proste? Jak łatwo się domyślić-niestety nie.

Nie będę tutaj narzekać na „uroki” życia na emigracji, bo skoro wciąż tu mieszkam to znaczy, że nie może być tak źle prawda? Ale to nie znaczy, że wszystko zawsze przebiega gładko i bez problemu, bo życie to życie i czasem lubi płatać figle bez różnicy gdzie mieszkamy, dlatego dziś chciałabym opowiedzieć o tym czego mnie dotychczas nauczyło życie na obczyźnie.

Podjęcie decyzji o wyjeździe czasem wymaga mnóstwo czasu na przemyślenia a czasem pomysł pojawia się zupełnie spontanicznie, jednakże według mnie i tak zawsze wiąże się z ryzykiem oraz odwagą aby to ryzyko podjąć. Jak to znosi każdy z nas to bardzo indywidualna sprawa, a ja przy tej okazji zrozumiałam, że czasem naprawdę warto podejmować ryzyko i walczyć o swoje marzenia, bo nawet jeżeli nie wszystko pójdzie po naszej myśli to każde nowe doświadczenie  okazuje się być cenną lekcją na przyszłość.

Język, to także kolejny pozytywny aspekt emigracji, bo wychodzę z założenia, że skoro chcę w danym kraju mieszkać to powinnam tym językiem władać, bo to zdecydowanie ułatwia wszystko. Człowiek staje się zdecydowanie mniej zależny od innych, a mnie osobiście między innymi właśnie to zapewnia poczucie komfortu i bezpieczeństwa. Bo świadomość, że jestem samodzielna dodaje mi zwyczajnie pewności siebie, a co za tym idzie zdecydowanie poprawia samopoczucie.

Emigracja zdecydowanie poprawia jakość życia, ale uczy pokory… Nie wszyscy pamiętają, lub nie zdają sobie sprawy, że tutaj jesteśmy sami, bez rodziny, czy przyjaciół z Polski. Tutaj wszystko zaczynamy od nowa, budujemy własne życie od podstaw, a to męczy, czasem nawet bardzo, ale po przejściu najgorszego zwykle okazuje się, że można, że wystarczy trochę samozaparcia, trochę siły i odwagi a wszystko można poukładać, sprawić, że na nowo poczujemy się bezpiecznie.

Poznawanie innych kultur, mentalności oraz podejścia do życia także przynosi wiele pozytywnych efektów, bo jak kilkukrotnie wspominałam to zachwyciłam się otwartością i pozytywnym stosunkiem do życia Anglików. Fakt, że nie zawsze się ze wszystkim zgadzam, bo są rzeczy, które nieustannie mnie zadziwiają, ale nikt mi nie powie, że sympatyczne i pozytywnie nastawione otoczenie powoduje, że życie nie może stać się przyjemniejsze. Ogólnie panującym luzem łatwo się zarazić, ale warto pamiętać, że pewne granice powinny mimo wszystko zachować, bo luźne podejście nie oznacza, że wszystko należy bagatelizować, lub mówiąc kolokwialnie „olewać”. Wystarczy zapamiętać, że nie ma problemów nie do rozwiązania, a stres często jest zwyczajnie zbędny.

Plusów i minusów życia za granicą można znaleźć wiele, bo ilu ludzi tyle opinii, ale jedno jest pewne, że każde doświadczenie czegoś nas uczy i to jest tak naprawdę najważniejsze. Ja nauczyłam się samodzielności. Dojrzałam i chyba dopiero teraz zrozumiałam, czego tak naprawdę od życia oczekuję. Odzyskałam wiarę w siebie i poczułam się pewniej, bo wiem, że jeśli tylko zechcę to mogę :).

 

11 thoughts on “Czego uczy życie na emigracji?

  1. Podziwiam Cię. Mimo wielu myśli chyba ostatecznie nie zdecydowałybym się na wyjazd,ale czas pokaże. Nie mowię nigdy😊

    1. Właśnie! Ja też kiedyś tak myślałam, ale przyszedł czas kiedy musiałam zmienić zdanie :). Ja absolutnie nikomu nie wmawiam, ze emigracja to jedyna i właściwa decyzja, bo każdy z nas jest inny, każdy ma inne potrzeby i pragnienia.

  2. Wyjechalam z pl 20 lat temu – przez wiekoszosc lat tesknilam i co roku obiecywalam sobie , ze za rok wroce ____ teraz kiedy juz jestem gotowa na powrotu do pl ___ mam wybudowany dom i mozna juz sie wprowadzic toooo cos sie odmienilo ____ absolutnie juz nie mam takiej potrzeby , zniknela tesknota i planuje teraz aby przeprowadzic sie do innej prowincji , kupic dom i zapomniec o polsce ! A jak potocza sie dalsze losy – nikt tego nie wie !
    Wracajac do tematu posta ____ emigracja uczy pokory ! Tak pokory !

  3. Kazde doswiadczenie czegos nas uczy, emigrancja w moim odczuciu – uczy pokory. Ja im dluzej mieszkam na emigracji, tym bardziej przekonuje sie ze zawsze bede tu obca. Niestety po latach – jestem obca i tam – w kraju. Pozdrawiam serdecznie Beata

    1. Zgadzam się, że po pewnym czasie człowiek już sam nie wie gdzie tak naprawdę jest jego miejsce. Ale takie czasy. Pozdrawiam Magda

  4. W każdej sytuacji można odnaleźć jakieś plusy i munisy. Ja nie stanełam jak do tej pory przed taką decyzją i nie umiem powiedzieć czy chciałabym wyjechać 🙂

  5. Osoby z bardzo bliskiego mi otoczenia są na emigracji i wiem jak to wygląda zarówno z mojej jak i ich strony i szczerze to niczego nie zazdroszczę, bo zdaję sobie sprawę ile ich to wszystko tam kosztuje. Jakby nie patrzeć jest tęsknota, omija ich wiele ważnych okazji rodzinnych, no i nic im z nieba za darmo nie spada. To wcale nie jest tak, że pojedziesz i od razu coś masz, a jak wrócisz to masz tyle forsy, że możesz nią rzucać na prawo i lewo, bo żeby coś mieć trzeba sobie na to zapracować , tylko szkoda, że niektórzy w ogóle tego nie dostrzegają, tylko wydaje się im, że jak był poza granicą to ma pieniędzy jak z lodu… Takie są moje przemyślenia w tym temacie….

    1. A ja zupełnie się z tym zgadzam. Nie skarżę się, bo sama tak wybrałam, ale to niej jest tak, że wszystko jest zawsze podane na tacy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *