Kiedy kobieta chce za bardzo…

Każda z nas jest inna. Różnimy się wyglądem, charakterem, poglądami, ale głębi ducha każda z nas jest mniej lub bardziej wrażliwa. Niektóre kobiety nie chcą lub boją się zaangażować w nowy związek, a niektórym przychodzi to z zadziwiającą łatwością. Zastanawiałam się ostatnio kto ma łatwiej? Kobieta ostrożna i mniej ufna czy ta bardziej otwarta?

Ja należę do tego pierwszego typu. Nie angażuję się łatwo i często trudno mi się otworzyć. Zwykle na początku mam ogromny dystans, który często jest mylnie odbierany, ale taka już jestem, chociaż mam wrażenie, że kiedyś byłam inna. Ale ja to ja i chociaż wiem, że dystans czasem potrafi utrudnić życie to patrząc na życie kobiet, które są  moim przeciwieństwem, to zastanawiam się czy mój dystans czasem nie chroni mnie przed rozczarowaniem?

Zdarza się, że kobiety zakochują się w mgnieniu oka, choć nie wiem czy „zakochują” to idealne określenie, bo w miłość od pierwszego wejrzenia to chyba nie wierzę, może być fascynacja czy zauroczenie, ale według mnie na miłość potrzeba czasu. Ale wracając do tematu, są więc kobiety, które szaleńczo „kochają” już od pierwszej chwili, nie dając sobie tak naprawdę czasu na bliższe poznanie. Nie wspomnę już o racjonalnej ocenie sytuacji, bo która z nas myśli racjonalnie w stanie permanentnego zauroczenia? To chyba niemożliwe. Niemniej, kobiety często angażują się szybko, od początku bezgranicznie ufając nowo poznanemu mężczyźnie. Wierzą w każde jego słowo, poddają się temu uczuciu bezgranicznie, bez cienia wątpliwości planują przyszłość. Czy to złe? Nie to nie jest złe, ale z mojego punktu widzenia bardzo naiwne.

Po pierwszej fali zauroczenia, kiedy Ona już nie wyobraża sobie bez Niego życia a w myślach już wybiera suknię ślubną, nagle okazuje się, że coś się zmieniło. On już nie jest taki wspaniały, ma dla Niej coraz mniej czasu, jest chłodny i jakby zupełnie inny. Ona się denerwuje, bo nie rozumie co się stało, przecież mówił jaka jest cudowna, że jej uśmiech rozjaśnia mu życie, a w oczach mógłby utonąć. Co się więc wydarzyło? Co się zmieniło? Cóż, On najprawdopodobniej zwyczajnie się przestraszył….

Kobiety są inne, są impulsywne, bardziej romantyczne. Często po pierwszej fascynacji i kilku słodkich słówkach widzą siebie już na ślubnym kobiercu, natomiast mężczyźni widzą to inaczej. Oni najczęściej nigdzie się nie spieszą i nie snują planów na przyszłość po pierwszym miesiącu luźnych, według nich, randek. To co nam kobietom wydaje się poważne to dla nich jest sprawą dużo mniejszej wagi. Zdarza się, że mężczyzna szuka tylko zabawy, a jeśli nawet nie to działa mniej impulsywnie. Nie spieszy mu się do wspólnej codzienności, wspólnych spraw i problemów. Dlatego w sytuacji kiedy Ona już na początku znajomości oczekuje zbyt dużo, On pomimo najlepszych chęci zaczyna odczuwać strach, ucieka.

Dla mnie ten strach jest zrozumiały, bo ja sama nie cierpię presji, nie lubię być do czegokolwiek zmuszana czy popychana, dlatego kobietom mogę powiedzieć jedno, że nie warto tak szybko wychodzić przed szereg. Warto poczekać,aż pierwsze emocje opadną, poznać się lepiej. Czasem opłaca się trochę poczekać, aby właściwie ocenić sytuację, bo z czasem może się okazać, że to wcale nie to. Dajmy sobie czas, a w razie wątpliwości rozmawiajmy i zorientujmy się czy obie strony rzeczywiście oczekują tego samego.

PS. Pamiętajmy, że nasi kochani Panowie nie zawsze lubią mieć wszystko podane na tacy, Oni są zdobywcami, lubią powalczyć 😉

A Wy? Jakim typem jesteście? Jakie macie poglądy na tą sprawę? Zapraszam Was do dzielenia się ze mną swoimi spostrzeżeniami w komentarzach pod wpisem oraz na stronie https://facebook.com/zpamietnikazolz/

 

 

 

 

8 thoughts on “Kiedy kobieta chce za bardzo…

  1. Masz rację, jesteśmy impulsywne, poprawcze, emocjonalne. Niestety serce nie sługa. Trudno stanąć w miejscu, powiedzieć sobie „poczekaj” i w chłodny sposób ocenić sytuację

  2. Lubię takie wpisy, kiedy ktoś mówi jak jest… a nie jaki chce być! To zawsze wymaga sporo odwagi 🙂
    A co do kobiet…. Mam spore wątpliwości, czy kobiety są zdolne do miłości – prawdziwej miłości – na takim samym poziomie, jak to czasami przytrafia się facetom 🙁 Może to tylko moje osobiste doświadczenia, ale zawsze więcej od miłości było jakiejś kalkulacji, z którym będzie „mi” lepiej, którego koleżanki będą mi zazdrościły, itede itepe….

    1. Dziękuję bardzo za miłe słowo. Staram się pisać wprost, bo przecież o to tu chodzi, chociaż wiem, że nie każdy musi zgadzać się z moim punktem widzenia. Jeśli zaś chodzi o miłość to według mnie kobiety są zdolne do miłości tak samo jak i mężczyźni, ale to nasze złe doświadczenia komplikują nasze późniejsze relacje z płcią przeciwną. Ja o tym wiem, także z autopsji- niestety, ale chyba nie powinniśmy mierzyć wszystkich jedną miarą… Ale to niestety trudne…

  3. Zdecydowanie należę do typu kobiety ostrożnej, podchodzącej do spraw damsko-męskich z dystansem. Pewnie mój mąż przytaknął by mi bez chwili zastanowienia 🙂 super wpis! pozdrawiam 🙂

  4. Wydaje mi się, że zbudowanie w relacjach dystansu ma na calu zabezpieczenie nas przed zranieniem. Ciężko jest się otworzyć, zwłaszcza jak się kiedyś dostało po tyłku. Chociaż może tak myślę, bo zdecydowanie nie jestem typem zakochującym się od razu i marzącym o ślubie? Ja muszę przede wszystkim zaufać drugiej stronie, a nie zawsze jest to takie proste jak bym chciała…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *