Edukacja na wyspach, czyli niedouczone dziecko?!

Kiedy przyjechałam tutaj prawie pięć lat temu od mojego brata otrzymałam komentarz „Naprawdę chcesz żeby Twoja córka była niedouczona idiotką?”. Cóż, były to mocne słowa w dodatku nie podparte absolutnie żadnym doświadczeniem z jego strony, ale faktem jest, że słyszałam- i słyszę do dzisiaj- wiele niepochlebnych komentarzy na temat tutejszego systemu edukacji. Zadziwiające jest tylko to, że większość z tych opinii wyrażają osoby, które nawet nigdy tu nie były, dlatego dziś chciałabym się z Wami podzielić moimi spostrzeżeniami.

Moja córka przyjeżdżając tutaj miała sześć lat i rozpoczęła naukę od pierwszej klasy Primary School, czyli tutejszego odpowiednika polskiej podstawówki. Po pierwszym szoku związanym z językiem, oraz po okresie aklimatyzacji szybko odkryłyśmy zalety.

Po pierwsze regularne zajęcia, które pracującym rodzicom bardzo ułatwiają życie, bo dziecko zaczyna i kończy lekcje zawsze o tej samej porze i chociaż brak świetlicy często jest minusem to stałe pory zajęć bardzo ułatwiają organizację. Moja córka spędza w szkole codziennie 6,5 h i nieraz spotkałam się ze stwierdzeniem, ze to zbyt długo. Nie, to nie jest długo, bo dzieci tutaj mają inaczej zaplanowany czas niż w polskiej szkole.  Moja córka, która zdążyła zahaczyć o szkołę w Polsce, była bardzo zmęczona systemem 45 minut lekcji po czym kilka minut przerwy. Tutaj jest zadowolona, bo dzieciaki w trakcie nauki maja czas na oddech, zabawy na świeżym powietrzu, czyli dla mnie na plus.

Po drugie prace domowe, które nie są  tutaj tak obszerne i czasochłonne, bo panuje tutaj przekonanie, że dziecko chodzi do szkoły aby się uczyć, co nie znaczy, że po zajęciach jest zupełnie zwolnione z jakiejkolwiek aktywności umysłowej, o nie. Szkoła przykłada ogromną wagę do czytania książek co mnie szalenie cieszy. Dodatkowo mamy portale internetowe na których dzieci rozwiązują na przykład zadania matematyczne zdobywając punkty itd.

Niedawno usłyszałam szyderczy komentarz, że tutaj to jest niski poziom nauczania bo dzieciaki dopiero w Secondary School (gimnazjum) uczą się ułamków. Bujda. Dzieciaki uczą się już w podstawówce, wiem z całą pewnością, bo jestem na bieżąco z tym czego aktualnie uczy się moja córka. Młodzież później może faktycznie wraca i rozwija temat ułamków ale z pewnością uczą się tego już wcześniej. Podobne teksty miałam już okazję słyszeć o mnożeniu, dzieleniu i tym podobnych zagadnieniach, ale to nieprawda.

Faktem jest, że tutaj nauka geografii i historii faktycznie wygląda inaczej (pamiętajcie, że ja opisuję to z punktu wiedzenia podstawówki, bo w przypadku gimnazjum póki co nie mam doświadczenia). Odnoszę wrażenie, że informacje są bardziej ogólne, bez masy szczegółów. Fakt, że wiele z Was szybko stwierdzi, że to źle, że powinno być inaczej, ale odpowiedzmy sobie szczerze na pytanie ile my pamiętamy ze szkoły? Ile z tych wszystkich informacji przydaje nam się w codziennym życiu?

Szkoła tutaj wydaje się dużo bardziej przyjazna i mniej stresująca. Na dzień dzisiejszy nie zauważam aby moje dziecko miało być niedouczone. Uczy się tego co powinna a ja staram się pokazywać jej, że warto jest zasięgać wiedzy z książek oraz wartościowych artykułów w internecie.

Moje dziecko chodzi do szkoły uśmiechnięte i bez stresu, a ja dzięki temu jestem spokojna i zadowolona widząc, że moje dziecko jest szczęśliwe. Czy powinnam czuć się winna? No nie. Mieszkamy tutaj i póki co nie panujemy zmian, dlatego poziom edukacji nie będzie żadną przeszkodą w przyszłości, bo tak naprawdę wszystko zależy tylko od niej. Jeżeli zdobędzie tylko absolutne minimum wymaganego poziomu to fakt, ale nie zdobędzie ogromnej wiedzy. Jeżeli zaś postanowi pójść na studia to ten poziom wiedzy także będzie inny prawda?

Żyjąc tutaj szybko zrozumiałam, że to nie poziom edukacji jest tu niski ale ludzie nie zawsze chcą się kształcić, więc te opinie bardzo mijają się z prawdą. Jak to wszystko będzie to się dopiero okaże bo całkiem niedługo startujemy o poziom wyżej, czyli Secondary School, a wtedy będę miała już nieco więcej do powiedzenia.

Czy posiadacie jakieś doświadczenia z edukacją w Anglii lub gdziekolwiek na emigracji? Bardzo chętnie posłucham Waszych opinii.

Zapraszam Was na stronę https://www.facebook.com/zpamietnikazolz/.

2 thoughts on “Edukacja na wyspach, czyli niedouczone dziecko?!

  1. Faktycznie często słyszy się takie opinie o tamtejszej edukacji, jednak myślę, że trafnie zauważyłaś przyczynę- ludzie, a nie samo miejsce. Jak ktoś chce się uczyć to nauczy się wszędzie, a jak nie chce to nawet w państwie z najwyższym poziomem edukacji ledwo skończy podstawówkę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *