Zupełnie niezbędne zakupy- misja drogeria.

Zakupy. Zaplanowane poszukiwania kaloszy dla córki to także świetny pretekst do wizyty w drogerii :). Cóż to i tamto postanowiło się skończyć, a to jest przecież niedopuszczalne.  Tylko niezbędne kosmetyki zakupiłam wczoraj, czyli coś bez czego już trudno mi się obejść. No ok, przyznam się, że bez niektórych można się obejść, ale fakt, że czasem ratują życie zdecydowanie przemawia za tym aby znalazły się ponownie w mojej szafce (toaletka niestety dopiero w fazie planów).

Pierwsza ważna sprawa? Korektor pod oczy. Zachęcona pozytywnymi opiniami wiedziałam, że muszę spróbować tego cudu.

Maybelline The Eraser Eye

Korektor, o którym słucham i czytam już od jakiegoś czasu i sama się sobie dziwię, że do wczoraj go nie kupiłam :). Tym razem nie było już wyjścia, bo dotychczas mieszkający w mojej kosmetyczce korektor, zbuntował się, postanowił się skończyć. Skorzystałam z okazji aby spróbować Maybelline. Na tą chwilę mogę już śmiało stwierdzić, że był to strzał w dziesiątkę! Mam odcień light, który wydaje się być dla mnie kolorem idealnym. Dodatkowo jego konsystencja jest bardzo przyjemna, dość lekka, ale dobrze kryjąca. Moje cienie pod oczami może nie są jakieś makabryczne, ale są i gdybym nie używała korektora, wyglądałabym na wiecznie zmęczoną. Dziś po całym dniu „noszenia” tego korektora moja skóra wciąż jest jest jednolita i gładka. nie czuję obciążenia pod oczami. Tylko dla gąbeczka mnie nie przekonuje pod żadnym względem, ale to nie problem-usunęłam.  Już wiem, że to będzie mój hit!

Kolejna  pozycja na liście niezbędnych zakupów? Podkład, bez którego faktycznie nie mogłabym się obejść (a chciałabym czasem). Jestem posiadaczką cery naczynkowej z widocznymi zmianami na policzku. Długo szukałam satysfakcjonującego mnie produktu i oto jest!

Revlon ColorStay

O podkładzie tym również słyszałam masę pozytywnych opinii, ale z jakiegoś powodu zawsze go omijałam i wybierałam inne produkty, które nigdy w 100% nie dały mi tego czego oczekiwałam. Albo gama kolorystyczna nie ta, konsystencja, zawsze miałam jakieś ale. Poddałam się i pewnego dnia kupiłam, co było w końcu właściwą decyzją. Pięknie kryje i ujednolica cerę przy czym nie tworzy efektu maski. Utrzymuje się na twarzy długo, co dla mnie jest bardzo ważne. Ma bardzo ciekawą gamę kolorystyczną i łatwo znaleźć coś dla siebie. Polecam!!!

Antyperspiranty to dla mnie produkt szalenie ważny, ale jakiś czas temu trafiłam w końcu na blocker idealny.

Triple Dry

Antyperspirant-blocker stosowany na noc. Moje najbliższe otoczenie już jakiś czas temu stwierdziło, ze mam na tym punkcie bzika. Może i mam (malutkiego), ale widziałam już gorsze wariacje :). Wypróbowałam już wcześniej wiele innych produktów, ale dopiero ten okazał się ideałem. Stosowany na noc nie piecze, nie pali, nie podrażnia skóry a dodatkowo przyjemnie pachnie. Zapewnia mi komfort, że nie spotka mnie żadna przykra niespodzianka. Uwielbiam 🙂

Ostatnim produktem, który znalazł się  w koszyku, był suchy szampon, który w kryzysowej sytuacji potrafi uratować życie.

Batiste Dry Shampoo

Produkt, bez którego owszem można się obejść, wiem, ale lubię go mieć na półce. Używam go rzadko, ale czasem jest niezastąpiony. Odświeża włosy w mgnieniu oka i przyjemnie pachnie. Niestety niektóre zapachy są według mnie zbyt intensywne, więc mam swoje wybrane. Czasem muszę się namęczyć przy wyczesywaniu talku, ale wszystko jest do przeżycia, bo liczy się efekt prawda?

Rozpisałam się troszkę 🙂 Dzisiejszy wpis jest co prawda zupełnie nie w moim stylu, ale poczułam ogromną ochotę aby podzielić się z Wami opinią na temat tych kosmetyków :).  A Wy? Macie swoje niezbędniki?

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *