O tym, że na emigracji pieniądze z nieba nie lecą.

Wyjechałaś za granicę, a nagle wszystkim wokół wydaje się, że od teraz już wszystko jest łatwe? Ze wszystko spada Ci z nieba? Że już o nic nie musisz się martwić? Że wszystko przychodzi Ci łatwo i w nic nie musisz wkładać wysiłku? Tak, dokładnie tak bywa. Zdarza się także, że ludzie się na Ciebie obrażają, bo według nich, nagle zrobiłaś się ważna? To niestety też się zdarza.

Podejmujesz trudną decyzję, wywracasz swoje życie do góry nogami i wyjeżdżasz, nie wiedząc co tak naprawdę Cię jeszcze czeka. Co przyniesie kolejny dzień, tydzień czy miesiąc? Jedna wielka niewiadoma. Ale decyzja podjęta i odwrotu nie ma.

Powoli składasz swoje życie w jedną całość i ciągle walczysz o siebie i swój byt. Nikt, kto tego nie przeżył tak naprawdę tego nie zrozumie. Codziennie otrzymujesz wiadomości, maile, telefony od bliskich lub mniej bliskich z kraju. Wszyscy pytają czy jest dobrze, czy sobie radzę, czy jesteśmy zdrowe. Na początku nie ma w tym nic zaskakującego, bo miło, że ktoś się martwi, interesuje prawda? Jednak z czasem wszystko się zmienia. Zaczynasz odnosić wrażenie, że co niektórzy czekają aż powinie Ci się noga. To przykre. Ale nie ma co się przejmować. Trzeba iść dalej.

Z czasem zaczynają pojawiać się pytania czy nie mogłabyś „ściągnąć” tej czy tamtej osoby. Mogłabym. Prawda. Przecież mi też kiedyś ktoś pomógł prawda? Jednak wkurzasz się kiedy nikt nie słucha tego co mówisz, że samotnej kobiecie, bez języka, ale za to z gromadką małych dzieci, wcale nie będzie łatwo. Bez języka- trudniej o pracę. Dzieci- problem z opieką kiedy musisz iść do pracy. Tłumaczysz, że opiekunka to kosztowna sprawa już przy jednym dziecku, a co dopiero przy dwójce, trójce czy czwórce? Jesteś cierpliwa, ale opadają ci ręce kiedy słyszysz, że jak praca? Po co? Że są dzieci, że dostanę mieszkanie, pieniądze, wszystko…. No tak, faktycznie, po co pracować? Nie pomogły tłumaczenia, że to wcale tak nie działa, że nie ma nic za darmo i w dodatku w pięć minut. Obraza. Nikomu nie przyszło do głowy, możesz mówić prawdę bo co nie co się już tutaj orientujesz. Nie. Lepiej uznać, że woda sodowa uderzyła Ci do głowy, że Tobie leci z nieba, żyjesz jak pączek w maśle, że nie chcesz aby ktoś inny też miał tak dobrze. Nie pomogło. Obraza. Trudno.

„Jak to nie przyjedziesz na Święta?” to pytanie także pada często. Jak to możliwe, że bilety kosmicznie drogie, a Ty mieszkasz za granicą i żałujesz aby je kupić? Nie, nie żałujesz, ale nie zawsze możesz sobie na to pozwolić. „Jak to nie możesz dostać urlopu?” kolejne niezrozumiałe dla mnie pytanie. Bo co? Bo jak mieszkasz za granicą to urlop masz nielimitowany? Bo dostajesz go na zawołanie? Zawsze wtedy kiedy przyjdzie Ci ochota? Nie. To też tak nie działa. To, że pracujesz za granicą wcale nie oznacza, że pracujesz na innych, specjalnych warunkach. Składasz wniosek o urlop i albo go dostajesz albo nie. Jak wszędzie. Proste.

To tylko takie przykładowe sytuacje kiedy z całą mocą zdajesz sobie sprawę jak ludzie postrzegają emigrację. Tak, zgodzę się z tym, że jest mi tu lepiej, łatwiej, bo wiadomo, że inaczej wcale mnie by tu nie było prawda? Ale łatwiej nie oznacza, że żyjesz zupełnie bezproblemowo, że Twoje konto samo się napełnia. Nie. Trzeba pracować i płacić rachunki, robić zakupy i prać, sprzątać, gotować. No chyba, że ja o czymś nie wiem….

1 thought on “O tym, że na emigracji pieniądze z nieba nie lecą.

  1. Dla mnie to bardzo prawdziwy tekst. Sama mieszkam juz 10 lat za granica i czesto ludzie mysla ze tutaj pieniadze leza na ulicy, niestety aby zarobic tak jak i wszedzie trzeba niezle zapracowac 🙂 Pozdrawiam cieplo 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *