Dlaczego kobiety odchodzą?

Czy zastanawiałyście się kiedyś dlaczego kobiety odchodzą? Dlaczego decydują się na tak poważny krok? Czy zawsze związane jest to ze zdradą, czyli odejściem do innego mężczyzny? Nie zawsze. Na podjęcie tej często trudnej decyzji może mieć wpływ wiele czynników, często z pozoru prozaicznych, ale jakże dla nas kobiet istotnych. Z własnego doświadczenia wiem, że do odejścia może popchnąć nas osoba dotychczas nam najbliższa. Osoba, bez której jeszcze niedawno nie wyobrażałyśmy sobie życia. Niemożliwe? A jednak.

Na początku byłam szczęśliwa. Motyle w brzuchu, zainteresowanie, starania, stan permanentnego zakochania. Właśnie tak wyglądają początki i nie jestem na tyle naiwna aby wierzyć, że tak będzie zawsze, ale go komu szkodzi dbać o związek w miarę upływu lat? Nie szkodzi prawda? Zasadniczo tak powinno być, ale w praktyce niestety nie. Po pierwszych pełnych ekscytacji miesiącach do naszego życia powoli wkrada się rutyna. Czy można tego uniknąć? Samej rutyny pewnie nie, ale można walczyć o to aby związek stale ożywiać. Małżeństwo. Dziecko. Potem już tylko rutyna i codzienna walka o przetrwanie. Coraz mniej zainteresowania ze strony partnera, bo praca, bo zmęczony… Na pytanie „Jak Ci minął dzień?” słyszałam w odpowiedzi „Do d….”. Koniec wypowiedzi. Kropka. Ja jednak nie odpuszczam i pytam co się stało. W odpowiedzi pada jedynie „Nic.” Wymiękam, odpuszczam, bo już wiem, że dalsze pytania nie mają sensu, bo nie mam ochoty rozmawiać ze ścianą. Innym zaś razem ja mam ochotę opowiedzieć co mi się danego dnia przydarzyło, ale On zainteresowany jedynie monitorem komputera zdawkowo odpowiada „Yhmm”. Założę się, normalnie dam sobie rękę obciąć, że szanowny małżonek nawet nie wie o czym ja mówię. Zwyczajnie nie słucha. Ponownie odpuszczam, łapię za książkę i odpływam w inny świat. Tak bywało czasem, ale częściej moje próby podejmowania rozmowy kończyły się stwierdzeniem „Daj mi spokój. Jestem zmęczony.” Koniec. Nie mam nic do dodania.

Podobnie rzecz się miała z zainteresowaniem mną jako kobietą. Nie, nie jestem próżna, ale oczekiwałam od własnego męża zainteresowania. Co otrzymałam? Nic. Czułam  się jak mebel, część wyposażenia domu. Sprzęt, który już trochę zużyty, ale niech jest, bo może jeszcze kiedyś do czegoś się może przydać. Nie czułam się kobietą. Nie czułam się atrakcyjna. Brakowało mi zainteresowania. Po wizycie u fryzjera nie potrafił powiedzieć, że mam ładną fryzurę, że ładnie wyglądam, ale potrafił za to zapytać po co wydałam pieniądze. Pytanie co najmniej nie na miejscu, bo dla mnie w tamtym czasie wyjście do fryzjera było ogromnym luksusem, na który pozwolić sobie mogłam niezwykle rzadko. Każda moja próba dbania o siebie kwitowana była pytaniem „Po co się malujesz? Po co czeszesz? Po co ubierasz?” Tak było na początku, bo trochę później „po co?” zastąpiło „dla kogo”. Tego już totalnie nie mogłam zrozumieć. Jak to dla kogo? Dla siebie samej, bo dla Niego to i tak nie miało znaczenia.

Brak wspólnie spędzanego czasu też miał negatywny wpływ. Nie pójdziemy tam, bo On nie lubi, tam zresztą też nie. Nie odwiedzimy znajomych tych czy tamtych bo on nie lubi. Zero kompromisów. Egoizm totalny, bo chyba inaczej już tego nazwać nie mogę. Nie bo nie. Jedyny argument, że on nie lubi, bo czy ja lubię to nie było ważne. Niestety.

I w końcu zazdrość, czyli przysłowiowy gwóźdź do trumny. Podobno zazdrość w związku jest ważna prawda? Zgodzę się, jest potrzebna, ale trzeba znać umiar, bo czasem zazdrość staje się chorobliwa i jest w stanie zniszczyć wszystko. To temat szalenie obszerny, więc zostawię ten temat na osobny wpis.

Walczyłam o ten związek. Próbowałam. Chciałam rozmawiać, ale nie było odzewu. Nic. Cisza. Po kilku próbach odpuściłam, bo zdałam sobie sprawę, że sama nie jestem w stanie nic naprawić, bo na udany związek składa się praca obojga partnerów.

Odeszłam.

 

1 thought on “Dlaczego kobiety odchodzą?

  1. Mianem mebla określałam swojego ex. Bo siedział tylko przed komputerem, po jakimś czasie zastanawiałam się czy przypadkiem nie ścierać z niego kurzu. Znam tą historię z autopsji. Też walczyłam, a on w tym czasie walczył o inną kobietę. Dzisiaj jestem mu cholernie wdzięczna, bo nie poznałaby swojego obecnego faceta.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *