Zakupy z mężczyzną? Trudna sprawa…

Założę się, że czytając tytuł od razu zakładacie co mam na myśli! Na hasło zakupy On ma gęsią skórkę. A w sklepie?  Wzdychanie, przewracanie oczami, poganianie, narzekanie. Na poradę w sprawie spodni czy sukienki też nie ma co liczyć bo albo twierdzi, że nie wie, albo się nie zna, albo mówi „Super, bierz”, bo wszystkiego ma już tak dość, że w worku na ziemniaki wyglądałabyś świetnie byle tylko skończyć już zakupami. Bywa i tak….. Jednak tu Was zaskoczę bo może być jeszcze gorzej! Jak? Posłuchajcie.

„Wybierzemy się na zakupy?” pada pytanie po którym oblewa mnie zimny pot. Tak, tak- to nie pomyłka. W tym konkretnym przypadku to On pyta a ja mam dreszcze. Zaskakujące prawda? Bo która kobieta nie lubi zakupów? A jednak. Lubię zakupy- naprawdę uwielbiam, ale w wydaniu z przyjaciółką, lub czasem sama, spokojnie. Z nim się tak nie da. Dlaczego? Spieszę z wyjaśnieniem.

Jedziemy więc  na zakupy. W głowie setki myśli. Co chcę kupić? Który sklep? Ok, najpierw jeansy, potem kurtka, buty. Plan ustalony. Teoretycznie tylko, bo szybko okazuje się, że z moich planów nici… Przekraczamy próg centrum handlowego i w Niego wstępuje diabeł. Pierwszy sklep. Wchodzimy. Ja instynktownie kieruję się na dział damski, bo jeansy, bo kurtka i może jeszcze sweterek by się przydał. Może pomarańczowy dla odmiany bo czarne już w szafie wiszą. Długo to nie trwa, bo już po chwili słyszę „przydałyby mi się spodnie” i już wiem co mnie czeka. Rajd między wieszakami, bo trzeba znaleźć odpowiedni fason, rozmiar, długość. Po wybraniu kilku par kierunek – przymierzalnia. Tam niestety moja obecność też jest niezbędna. Ktoś przecież musi ocenić i zatwierdzić. Ok, załatwione. Mamy spodnie. Wychodząc z przymierzalni automatycznie kieruję się ponownie na dział damski, ale nie, łatwo nie będzie… Okazuje się, że jeszcze t-shirt by się przydał, tylko w którym kolorze? Mam dreszcze, autentycznie czuję na plecach zimny pot. Zaczęło się. Dopadł Go zakupowy szał. Po t-shirtach przychodzi pora na inne części garderoby, bo przecież wybrać bokserki to też nie jest prosta sprawa prawda?

Dobrze, przyznam, że egoistą to On nie jest. Zaopatrzył się we wszystko w co miał się zaopatrzyć i teraz czas na mnie. Docieramy więc w odpowiednie półki a ja już nic nie wiem. Wzdycham, przewracam oczami, narzekam. Odeszła mi ochota na oglądanie, wybieranie czy mierzenie. Jeansów w sumie już nie potrzebuję, kurtkę poszukam kiedy indziej, nad butami to się jeszcze zastanowię…. Zwyczajnie nie mam już ani siły ani ochoty. Ja (!!!!) zmęczyłam się  zakupami. Ja?! Już nawet do drogerii nie mam ochoty pójść co w moim przypadku graniczy z cudem.  Marzy mi się kawa. Mam dość!

Czasem zastanawiam się czy mężczyzna nie marudzący na zakupach to takie wielkie szczęście? No nie zawsze. Zadowolona jestem, że służy radą, pomoże, podpowie… Ach…. Gdyby tylko tego samego nie oczekiwał ode mnie…. Mogłoby być tak pięknie… Jednak życie to nie bajka…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *