Ratunku!!! Czy Ona dorasta?!

„Mamo! Wybierzmy się na zakupy ok?”- pyta.

„Ok, ale gdzie konkretnie?”- pytam w odpowiedzi, chociaż wiem co zaraz usłyszę- sklep z zabawkami.

„Chcę jechać na ciuchy”- mówi moje dziecko.

Ok, w sumie możemy wybrać się dziś bo sama potrzebuję kilku drobiazgów. Ale coś tu się jednak nie zgadza, że niby gdzie moja córka chce jechać? „Na ciuchy?”. Nie na zabawki, gry i tym podobne gadżety? Oj tego się kompletnie nie spodziewałam, coś się zmienia… Czy ona dorasta?

Dotychczas wszelkie zakupowe eskapady z moim dzieckiem oznaczały przystanek w sklepach z zabawkami, bo tylko to ją tak naprawdę interesowało. Sklep z ciuchami- nuda, drogeria- przewracanie oczami (wie, że ja lubię tam spędzić trochę czasu), buty- obrażona, bo nie lubi mierzyć. Teraz nagle ciuchy? Otóż tak, przyszedł czas na zmiany. Nagle okazuje się, że nie mogę zwyczajnie wybrać się do sklepu i kupić bluzki, spodni czy kurtki, bo grozi to niezadowoloną miną mej latorośli. Teraz to ona wszystko musi zatwierdzić, bo gust mamy inny, bo różnica pokoleń (?!).

Wspólne zakupy wyglądają już zgoła inaczej. Wchodzimy do sklepu i następuje podział. Ja na dział damski-ona dziewczęcy, bo na dziecięcy już nie chodzi („Mamo ja już jestem duża!”). Buszujemy więc po odpowiednio nam przydzielonych działach, po czym spotykamy się i następuje pokaz ciuchów, które znalazła. Oglądam i jestem w szoku. Bluza do pępka, bo teraz modna, koszulki oślepiające brokatem i cekinami, jestem w szoku, a ona się uśmiecha, bo wie doskonale jak ja nie cierpię błyszczących ubrań. Zachowuję spokój i nie mówię nic. Pokazuję za to coś, co w moim przekonaniu jest godne uwagi-„Eeee nie…” często słyszę w odpowiedzi, ale częściej niestety „Żartujesz mamo?! Ja tego nie założę”. Ok, dobrze, nie ma sprawy, nie komentuję bo sama najwyraźniej stworzyłam tego małego potwora powtarzając jej, że powinna wyrażać własną opinię, posiadać własne zdanie. Ok niech więc tak będzie. Szoku doznaję kiedy moja własna córka pokazuje mi kurtkę- różową(!!!!) Jak to? Co jest? Czy ja coś przeoczyłam? Różowy? Ona która od najmłodszych lat podkreślała, iż stanowczo nie cierpi różowego, nagle zmienia zdanie. „Mamo, ten kolor jest super!!”. Poddaję się. Ona już chyba naprawdę dorasta!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *