Uzdrowiciel, czyli odrodzenie kobiety część druga.

Nic tak nie poprawia kobiecej samooceny jak zainteresowanie mężczyzny odpowiedniego (nie mylić z idealnym!). Jeżeli dodatkowo trafi w odpowiedni moment, tak, zdecydowanie może zdziałać cuda.

Która z nas nie lubi być komplementowana? Komplementowana subtelnie, niebanalnie?  Chyba każda z nas. Taka sytuacja przydarzyła się mi. Zupełnie znienacka pojawił się ON-nieznajomy, który od momentu pierwszego spotkania przyglądał mi się nieustannie. Zauważyłam-i owszem, lecz nie zawracałam sobie tym głowy. Niby z jakiego powodu? Po co? Ja, świeżutka singielka, która właśnie próbowała poskładać swoje życie w jedną całość, ja, kobieta, która po nie udanym związku marzyła tylko o świętym spokoju, odpoczynku. I w końcu ja, szara myszka, bez cienia makijażu, zaniedbana. Ale nie, ON nie dawał za wygraną, krążył wokół mnie jak ziemia wokół słońca, zawsze  w pobliżu, szukał kontaktu. Zagadywał, pytał, interesował się i patrzył. O matko, jak ON patrzył….

Ignorowanie stało się niemożliwe.  Zaintrygował mnie, chciałam go poznać- tak zwyczajnie bez podtekstów, po prostu. Zwyczajnie potrzebowałam tego. Potrzebowałam zwyczajnego ludzkiego zainteresowania. Dostałam. Dostałam także o wiele więcej, okazało się, że jestem zabawna, że ON lubi kiedy się śmieję, że mam  świetne nogi… Tak, było to miłe szalenie, nie powiem, ale przecież nie dam się na to złapać,oj nie.

Nie brałam tego serio, absolutnie, nie byłam przecież aż tak naiwna. Jednakże zauważyłam w sobie zmiany. Uśmiechałam się już częściej, przykładałam wagę do stroju, odkopałam tusz do rzęs, spoglądałam w lusterko. A on ciągle krążył, komplementował coraz odważniej, traktował jak istotę bardzo kruchą. Tak, wiem miałam być silna i niezależna, ale w głębi ducha chciałam przez chwilę być małą, bezbronną dziewczynką. W dalszym ciągu była to znajomość czysto platoniczna, w moim przekonaniu bez szans na ciąg dalszy. Intrygował mnie, pochlebiało mi jego nie słabnące ani na moment zainteresowanie.

Czułam, że rozkwitam na nowo, że mogę być interesująca, atrakcyjna, fascynująca. Od tamtej pory zmieniło się wszystko. Znów byłam kobietą- nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim psychicznie. Zrozumiałam, że nikomu  nie pozwolę się tego zniszczyć, że zawsze będę sobą…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *