O tym jak zamordowano we mnie kobietę…

Czy kiedykolwiek utraciłyście poczucie kobiecości? Atrakcyjności? Pewności siebie? Cóż ja niestety tak. A wszystkiemu winien był Ten, który miał być Tym Jedynym, wspaniałym i kochającym. Dlaczego? Jak to się stało? Zacznę więc od początku….

Fascynacja, poznawanie, wielkie plany…. Małżeństwo, rodzina i ogromne rozczarowanie….. Tak, historia jakich wiele. Wielka miłość a po chwili proza życia, w której Ty stajesz się bohaterką drugiego planu. Po wielkiej fascynacji już ani śladu, a w dodatku okazuje się, że nie powinnaś się ubierać, malować, czesać bo i po co? Dla kogo? Tak, właśnie takie pytania padały z ust mego (już nie) męża. Czy ja się na to wszystko zgadzałam? Nie, ale wszelkie próby mediacji zostawały bez odpowiedzi. Z jakiego powodu? Cóż „taki jestem  już się nie zmienię” słyszałam w odpowiedzi i chociaż zdawałam sobie świetnie sprawę, że ów związek jest już w stanie agonalnym, nie miałam siły tego zmienić. Aż…

Pewnego dnia olśniło mnie- tak! To jest czas na zmiany! Jestem młoda, silna i przebojowa, Chcę być doceniana, traktowana z szacunkiem, kochana. Chcę słyszeć „kocham Cię”, „ślicznie dziś wyglądasz”, „jestem dumny, że jesteś moja”!!!!  Podniosłam się, stałam się dawną sobą jednak dojrzalszą i bogatszą o nowe doświadczenia. Odetchnęłam pełną piersią. Czy żałuję, że zwlekałam z tą decyzją? Otóż nie, nie żałuję, bo w życiu staram się niczego nie żałować- bo i po co? Czasu nie cofnę, dlatego każdą swoją porażkę postrzegam jako lekcję na przyszłość. Nie zapominam, aby unikać podobnych błędów. Czy mi się uda? Głęboko wierzę w to, że tak. Bo jestem tego warta!!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *